Wiadome jest, że nie łażą po tym lesie i go nie szukają. Trochę absurdalne jest chodzić i szukać gościa w krzakach. Latają helikopterem nad lasem, przeglądają cały obszar z termowizją, a reszta otoczyła las, aby nie wyszedł, czekając na ewentualny sygnał z powietrza, aby ruszyć do akcji i zawęzić teren.
Problem jest taki, że go w tym lesie nie ma. Siedzi albo u jakiegoś członka rodziny albo uciekł albo w tym lesie
Problem jest taki, że go w tym lesie nie ma. Siedzi albo u jakiegoś członka rodziny albo uciekł albo w tym lesie














-Eee Proszę Państwa. Sprawa jest bardzo poważna. Już się skupiam. (bierze bucha z pendrajwa, zamyka oczy, słychać tylko tykającą sztuczną zastawkę w sercu);
-Widzę drzewa. Chyba las. On tam siedzi. Ale wiecie Państwo, on się nie boi. Wyczuwam bezradność służb;
-Wydarzenia nabiorą rozpędu. (szczeka pies).-Czekajcie bo tu Albercik chce wejść do domu pójdę go wpuścić;
-Yyy oj. Nie jestem pewien, ale wyczuwam, że sytuacja się zaogni. Trzaski jakby dźwięki
źródło: zy57jrtjtdhdrx
Pobierz