Dotarło do mnie że raczej już nie będę miał drugiej połówki i się nie rozmnożę. Prawdopodobnie będę żył do końca życia w skrajnej izolacji i przemykał wszędzie jak duch. Tak minęła mi młodość i młoda dorosłość. Wszyscy, przynajmniej w jednym aspekcie są ode mnie lepsi. Nie mam żadnego talentu, genetycznej przewagi, umiejętności. Nawet podstawowa czynność jak jazda samochodem jest u mnie niemożliwa przez stres. Boże czy do takiego żywota da się przyzwyczaić?

kamileon25-2

















