Moją największą zmorą jest poczucie mojej nielubialności.
Istnieją pewne wzorce. Osoba dominująca, impulsywna, czy nawet toksyczna - bywa nie tylko akceptowana, ale nierzadko wręcz podziwiana. Bo mówi głośno, bo żartuje ostro, bo nie prosi o miejsce przy stole, tylko je sobie bierze.
A potem jest ten drugi typ - cichy, uważny, nieprzeszkadzający. Zawsze robi krok w tył, żeby nie przesłonić nikogo. Nie drażni, nie przekracza granic, ale też nie dostaje zaproszenia do środka.
Istnieją pewne wzorce. Osoba dominująca, impulsywna, czy nawet toksyczna - bywa nie tylko akceptowana, ale nierzadko wręcz podziwiana. Bo mówi głośno, bo żartuje ostro, bo nie prosi o miejsce przy stole, tylko je sobie bierze.
A potem jest ten drugi typ - cichy, uważny, nieprzeszkadzający. Zawsze robi krok w tył, żeby nie przesłonić nikogo. Nie drażni, nie przekracza granic, ale też nie dostaje zaproszenia do środka.




















źródło: 20250503_221414
Pobierz