Antyszczepy, aby uzyskać "na lewo" certyfikat szczepienia i uniknać ograniczeń z powodu obostrzeń oraz obowiązku wykonywania testów dla niektórych zawodów, płacili łapówki do 400euro lekarzom i medykom by ci zamiast szczepionek podawali im roztwory wodne, ale bron boże nie #smiercionka.
Plot twist: Lekarze jak z aborcją w polsce. Trochę jednak obowiązującego prawa się bali, więc... łapówkę brali do kieszeni, a i tak szczepienia wykonali

































Piszę o tym dlatego, że ostatnio mogłam rozmawiać z dwoma antyszczepionkowcami, których od miesięcy próbowałam przekonać do szczepienia. Słyszałam tylko: to zwykła grypa, mnie to ominie, łykam witaminę D, to spisek koncernów farmaceutycznych, to spisek Gatesa, chcą nas zniewolić, to plan depopulacji, szczepionki są niebezpieczne, szczepionki wcale nie chronią przed zachorowaniem itd.
I w ostatnich dwóch dniach usłyszałam od obu tych osób: „ty wiesz co, no może te szczepionki faktycznie działają”.
Jedna
źródło: comment_1636802078LUmwbHld8eU0QQNSo8gKQ0.jpg
PobierzKomentarz usunięty przez moderatora