@juzwos: 1. To faceci częściej preferują otwarte związki. 2. Te związki najczęściej wyglądają tak, że ktoś się cieszy, a ktoś płacze. Z dwojga złego już lepiej układ fwb (co też wolą faceci).
@juzwos: Trochę Wam zniszczę Wasze urojenia, ale ojcowie (rodzice w ogóle) mogą mieć wpływ na to, jaki przekażą wzór życia swoim dzieciom. Jakby mój ojciec miał z góry takie podejście do kobiet jak cały ten tag to pewnie też byłabym Kasią czy coś.
@pawel0008: Coś w tym jest, zgadzam się z pierwszym zdaniem. Właściwie mój komentarz bił do tych wszystkich komentarzy częstych na wykopie, że posiadanie córki to jest tragedia dla ojca i z góry przegrana sprawa - myślę, że część problemów w relacji z ojcem to często właśnie takie nastawienie, nawet już dziecko to czuje i potem ciężko się czuć pełnowartościową kobietą, skoro własny ojciec cię zlewa. To znaczy nastawienie takie jak
@marko2: Odkąd zaczął zajmować się zagadnieniami spoza jego obszaru naukowego (filozofia/historia/politologia) to znalazł się na równi pochyłej. Właściwie jego początek popularności to był już koniec dla niego jako tej promowanej ostoi racjonalności w erze "politycznej poprawności." Po prostu alt-right znalazł sobie osobę, która chce mówić to, co usłyszą, ale ma przy okazji jeszcze tytuł naukowy. To, że ma takie poglądy świadczy o tym, że jego znajomość historii Rosji jest na
#anonimowemirkowyznania Moja dziewczyna stwierdziła ostatnio, że na początku znajomości się jej nie podobalem fizycznie tylko zaiskrzyło po czasie gdy poznała mój charakter. Powiedziałem, że miałem dokładnie tak samo, że na początku też mi się nie podobała, ale gdy ja poznałem bliżej to mi się zaczęła podobać i dopiero wtedy ją zaprosiłem na randkę. To było jakoś po kilku miesiącach koleżeństwa.
I wiecie co? obraziła się na mnie, bo myślała że od
@dwa__fartuchy: Szynszyle są bardzo dynamiczne, ja mam problem je utrzymać na rękach, a co dopiero zrobić jeszcze zdjęcie xD PS Masz bardzo ładny uśmiech!
#anonimowemirkowyznania Nie polecam absoltutnie studiowania historii na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Poziom nauczania jest tragiczny, biorą słabych maturzystów. Niekompetentni wykładowcy dostali takie zajęcia, aby tylko cokolwiek powiedzieć. Nauczenie kogoś czegoś nie jest priorytetem. Jedna baba, która nazywa się profesorką na siłę chce zainteresować tylko jedną rzeczą, na której się zna (biblioteki klasztorne). Z pozostałych dziedzin nie ma zielonego pojęcia. Dzięki "specyficznym" układom z dziekanem, księdzem co gorza, dostaje
@Matt_888: Serio, aż taka przewaga? Widać, że na wykopie głównie młode pokolenie siedzi. Rozumiem, ze Bale jest też świetnym aktorem i ma już całkiem wybitny dorobek, ale Day-Lewis to klasa.
@Stallion45: Ale właśnie rewolucja wynikła najpierw z tego, że ktoś się zachwycił wolnością gospodarczą. To, co odpowiadało za największe zmiany w zakresie prawnym, konstytucjonalnym etc. to konstytucja nie jakobińska, bo republika w tamtych realiach to szaleństwo, ale konstytucja typowo burżuazyjna, ta pierwsza. Jak sobie zajrzysz w statystyki, jaki był skład Stanów Generalnych to ogromnie duży był odsetek właśnie tej grupy, w historiografii ten pierwszy etap rewolucji jest nawet czasem nazywany
@Kempes: Obłąkane spojrzenie w przypadku tej kobiety to nie tylko bezpodstawne wrażenie, samo to, że mając takie - wydawałoby się - wykształcenie interdyscyplinarne ona właściwie istnieje tylko jako działaczka antyaborcyjna. Poza tym, tak jakoś niekonserwatywnie, ta pani chyba lubi być w centrum uwagi (można ją znaleźć w "Ziarnie" z 2005 roku, bodajże) - lubi udzielać wywiadów w gazecie prawnej i często pojawiać się w mediach, wygłaszając jeszcze bardziej absurdalne tezy,
@I_N_K_W_I_Z_Y_T_O_R: Co to za biadolenie. To zapytaj się tych, u których monogamia nie upada, którzy chcą mieć dzieci i mają już koło 30-tki, a jednak na dzieci się nie decydują. Wiesz na przykład jak słabo wygląda sprawa z zapisaniem dziecka do żłobka? Żłobki publiczne nie pokrywają połowy zapotrzebowania. Podobnie się do tego przyczynia kryzys mieszkaniowy. Podwyższyły się standardy i oczekiwania.
2. Te związki najczęściej wyglądają tak, że ktoś się cieszy, a ktoś płacze. Z dwojga złego już lepiej układ fwb (co też wolą faceci).