Każdego popołudnia 10 znajomych wybiera się wspólnie na obiad do restauracji. Rachunek za cały obiad wynosi 100 zł.
Ponieważ cała dziesiątka nie zarabia po równo, a wręcz przeciwnie - mają bardzo zróżnicowane zarobki,
postanowili, że rachunek będą płacić w następujący sposób:
Czterech najbiedniejszych nie zapłaci nic.
Piąty od końca pod względem dochodów zapłaci 1 zł.
Szósty - 3 zł.
Siódmy - 7 zł.
Ósmy - 12 zł.
Dziewiąty - 18 zł.
Dziesiąty,
Ponieważ cała dziesiątka nie zarabia po równo, a wręcz przeciwnie - mają bardzo zróżnicowane zarobki,
postanowili, że rachunek będą płacić w następujący sposób:
Czterech najbiedniejszych nie zapłaci nic.
Piąty od końca pod względem dochodów zapłaci 1 zł.
Szósty - 3 zł.
Siódmy - 7 zł.
Ósmy - 12 zł.
Dziewiąty - 18 zł.
Dziesiąty,
- konto usunięte
- Azu
- Dziolszka
- konto usunięte
- konto usunięte
- +1724 innych







Do ekonomicznych imbecyli cyklicznie onanizujących się pod Ozjasza i historyjkę z 10 znajomymi kupującymi obiad.
Brak ingerencji państwa w gospodarkę prowadzi do nierównomiernego podziału efektów pracy (PKB). W skrócie bogaci stają się coraz bogatsi a biedni biednieją.
Poniżej prosta statystyka z USA ostatnich prawie 30 lat. Widać, że klasa średnia i biedni (80% gospodarstw) nie brała udziału w konsumpcji wzrostu PKB. Zasilił on tylko grupę bogatych. Jak się z