Do karczmy wszedł kret, pijak i złodziej. A to tylko Mściwór wszedł do "Pod Latającym Wielorybem", co wywołało małe zamieszanie.
- Stary, gdzie byłeś? Już myśleliśmy, że Cię przyskrzynili! Słyszeliśmy plotki, że umarłeś na bagnach! Zaczęły krążyć legendy o gadających wężach błotnych które mogą wspinać się na drzewa!
Dostrzegł kątem oka jedną z bagiennych plotkar po czym z ożywieniem rzucił. - O Dreszczu mówisz? TYM SAMYM DRESZCZU? Słuchaj no Mściwór, ten facet to prawdziwy dżentelmen, a do tego wielki wojak. To, że nie przybędzie na dożynki pewnie oznacza, że nie czas na zabawę, a na bohaterskie czyny. Ex-jeniec chciał już przerwać krasnoludowi, jednak szturchnięcie ramieniem było wystarczająco wymowne.
Gdy nastał wieczór, k'karczmie "Pod Latającym Wielorybem" zaczęły zmierzać tłumy rozochoconych więźniów, spragnionych wódki, dziwek i laserów. Niestety dziwek i laserów nie było, tłumów z resztą również, ledwie garstka kretów i szkodników przyszła oglądać czy uczestniczyć w zawodach o Puchar Saturasa (patronat dalej nieoficjalny), nie wspominając już o delegacji z innych obozów, która ograniczyła się do kilku mężów o lwich sercach oraz psa o głowie mocnej a pustej. Tłum w oczach Nizzama
- Nizaam, dostałem zamówienie na banner "RemoxPL - najlepszy kopacz w kolonii". Całkiem porządny z niego gość. Robi na grubie, a poza tym mówił, że ryżówka z Twojej karczmy to najlepszy trunek jaki zna. To jak, mogę ten plakat gdzieś tu rozwiesić?
Pancerz leżał dobrze na manekinie, wyglądało na zwykłą szatę, ale było to NIEZWYKŁE UBRANIE KRETA! Wystarczyło tylko doszyć metkę „Wyprodukowano w NO - Najlepszym Obozie”. Gotowe.
Przez więzienną dietę wyglądał jak cień człowieka. Widok pizzy napełniał jego serce smutkiem. Co jeśli zostanie skazany za niewinność? Czy dalsze siedzenie z celi nie zmieni go w 190 kilogramowego chudego szczura?
- Panie Sędzio, nie przyznaję się do zarzucanych mi czynów.
- Chciałem również oficjalnie podziękować za pomoc otrzymywaną w murach aresztu. Skłonił się do Mistrza Izaelo, który załatwił mu "koszulę" zszytą z zawartości szafy Mordy Spocka
- O ja. Mówiłem, że jest niebieska! Vol... podobno jesteś biało-złota, no ale widzę przecież jak jest. No w każdym razie. Przejdźmy do sprawy, sorka jestem najemnikiem i nie mam tak łatwo gadać w mądre rzeczy.
- Nie brałem udziału żadnym w zamachu terrorystycznym, miałem za zadanie przewieźć ładunki wybuchowe dla armii Republiki, aby mogli opracować systemy lepszego wykrywania bomb. Prócz tego, pewnie potrzebują ich do robót w kopalniach
Urgot "Star Guardian" @Ex2light - Szanowna Senatorko, nie tyle w nieodpowiednim miejscu, co w nieodpowiednim czasie. Zlecenie otrzymałem anonimowo, dziwiło mnie to dlaczego, ale skoro ktoś miał taki powód to nie wnikam. Celem lotu był Epheron, miałem odszukać odpowiedni plac do lądowania, a ładunek miał być odebrany przez odpowiednie służby. Nawet po postrzeleniu usilnie próbowałem doprowadzić maszynę awaryjnie do lądowania i bezpiecznie dostarczyć ładunki. W ostatniej chwili musiałem podjąć decyzję o
Urgot "Star Guardian" @achtunki @profesjonalna_skarpeta - O Pan Senator. Miło mi. Szkoda, że poznajemy się w takich okolicznościach.
- Dostałem pakunek z karteczką, że ostrożnie przewozić oraz, że jest to niebezpieczny transport. Sprawdziłem, że są to ładunki wybuchowe. Dlatego właśnie przed ewakuacją z myśliwca zadbałem o możliwie bezpieczny tor maszyny, aby nikt przypadkiem nie ucierpiał
- Skoro mówi Pan Jedi o „reputacji” najemników, co jest niestety krzywdzącym stereotypem, to jedna rzecz się zgadza – potrafią prześlizgnąć się niezauważeni często nawet dla kamer czy ciekawskich oczu. Odpowiedź jest prosta – z Mualiv. Jeżeli proszono najemnika o pomoc – z pewnością obawiano się jakichś nieprzyjemności. Jak widać słusznie, bo widok ostrzału przez kolosy to pierwsza taka sytuacja od rebelii na Ozilionie.
Zaarbald głęboko zaniepokojony tym co zobaczył na nagraniu siedział i oglądał je raz za razem. Już prawie był czas żeby spotkać się z najemnikami oko w oko, muszą być bardzo ostrożni.
Urgot „Star Guardian” - Taka eskorta dla kogoś kto nie ma zamiaru nic zrobić. Dziwne, ale środki ostrożności zawsze powinny być przestrzegane. Urgot posłusznie podążał korytarzem. Jego strażnicy wyglądali na wystraszonych. Nie codziennie trafia się więzień, który waży więcej niż 3 największych z mistrzów Jedi (czyli jakieś 200kg). Wystarczyłoby tylko wywrócić jednego z nich i zadusić ciężarem potężnych pośladków. Reszta zlałaby się w gacie i spieprzyła. On jednak uśmiechnięty przechadzał się przez zakręty
- Tajny agent, misja wykonana - odezwał się nagrany głos w komunikatorze. Volesus ostrożnie w rękawiczce położył urządzenie na podłodze przed sobą i wyjrzał przez okno. Mimo, że się znajdował w Coruscant, to dało się znaleźć miejsca takie jak to. Opuszczone, stare domy, przeważnie lezące pod ulicą i kanałami stolicy. Mało kto o tym wiedział, a jeszcze mniej osób tu zaglądało. Po upewnieniu się za pomocą droidów, że jest
Urgot „Star Guardian” - Łap Młody, wiesz do kogo. - Odpowiedź w miejscu trójki? Wystarczył gest głową. Niewielka karteczka zniknęła w rękach chłopca. ----------------------------------- Kilka dni później
- Sto dni wystarczyło. Wszelkie siatki Slantorusa unicestwione. Czas naprawić to co on zniszczył - podsumował Volesus - Przyznam szczerze do tej pory dziwię się, że udało mi się skontaktować z tobą, a jeszcze bardziej dziwię się że odpowiedziałeś. W końcu to zawsze mogła być jakaś pułapka co nie? – Volesus mrugnął porozumiewawczo do stojącej postaci – No, ale do rzeczy. Potrzebuje ochroniarza. Sam po wypadku już nie najlepiej
Do karczmy wszedł kret, pijak i złodziej. A to tylko Mściwór wszedł do "Pod Latającym Wielorybem", co wywołało małe zamieszanie.
- Stary, gdzie byłeś? Już myśleliśmy, że Cię przyskrzynili! Słyszeliśmy plotki, że umarłeś na bagnach! Zaczęły krążyć legendy o gadających wężach błotnych które mogą wspinać się na drzewa!
Złodziej
@Rinne
@Zeroskilla
Dostrzegł kątem oka jedną z bagiennych plotkar po czym z ożywieniem rzucił.
- O Dreszczu mówisz? TYM SAMYM DRESZCZU? Słuchaj no Mściwór, ten facet to prawdziwy dżentelmen, a do tego wielki wojak. To, że nie przybędzie na dożynki pewnie oznacza, że nie czas na zabawę, a na bohaterskie czyny.
Ex-jeniec chciał już przerwać krasnoludowi, jednak szturchnięcie ramieniem było wystarczająco wymowne.