#anonimowemirkowyznania
To nie jest pasta. To moje osobiste przeżycia i odczucia, które już chyba nawet kiedyś gdzieś pisałem.
Zawsze gdy jest mi smutno i źle, albo gdy nie wiem co mam zrobić, to włączam sobie 10h z Testo, które znam już na pamięć.
Jak stoję przed jakąś decyzją to myślę sobie "co by zrobił Testo", i tak robię. I naprawdę wychodzę na tym na dobre. Dzięki jego filmikom miałem motywację aby skończyć dobre ('studia w polsce to g---o') studia, aby regularnie chodzić na siłownię (nie żartuję - testo to jest jedyna motywacja dla mnie do chodzenia na siłkę, po prostu już w głowie mi się wyryło że człowiek na poziomie musi wyglądać chociaż w jakimś stopniu jak on, a na siłce puszczam sobie 'szejk, kłantalupa, kotycz czis'), i aby starać się o dobrze płatną pracę - co też mi się udało. Jeszcze nie dorobiłem się swojego Rolex'a (akurat nie jestem fanem tej marki co prawda), ale poważnie przymierzam się do zakupu Breitling'a SuperOcean'a.
Wiem, że wiele osób traktuje Klejnota Nilu jako swego rodzaju żart, a jego filmy odbierają w kategorii humoru, ale ja natomiast, jego filmy i.. szerokopojęty światopogląd odbieram jako pewnego rodzaju drogowskaz życiowy.
Gdy usunie się obrażanie rodaków, tj. przefiltruje się jego filmy pod kątem właśnie wyciągnięcia mądrości życiowych, stylu i sposobu bycia, to człowiek dochodzi do wniosku, że Testo był naprawdę mądrym gościem. Bardzo mądrym. Te rzeczy które on mówił, np. o relacjach, o innych ludziach (o tym jak głupi ludzie udają że są mądrzy, o studiach z zarządzania polem namiotowym, i o wielu wielu innych sprawach), o tym co w życiu jest ważne, o pieniądzach, o tym jak wyglądać, i o niezliczonej ilości innych rzeczy i spraw przyziemnych, to jest prawda.
To nie jest pasta. To moje osobiste przeżycia i odczucia, które już chyba nawet kiedyś gdzieś pisałem.
Zawsze gdy jest mi smutno i źle, albo gdy nie wiem co mam zrobić, to włączam sobie 10h z Testo, które znam już na pamięć.
Jak stoję przed jakąś decyzją to myślę sobie "co by zrobił Testo", i tak robię. I naprawdę wychodzę na tym na dobre. Dzięki jego filmikom miałem motywację aby skończyć dobre ('studia w polsce to g---o') studia, aby regularnie chodzić na siłownię (nie żartuję - testo to jest jedyna motywacja dla mnie do chodzenia na siłkę, po prostu już w głowie mi się wyryło że człowiek na poziomie musi wyglądać chociaż w jakimś stopniu jak on, a na siłce puszczam sobie 'szejk, kłantalupa, kotycz czis'), i aby starać się o dobrze płatną pracę - co też mi się udało. Jeszcze nie dorobiłem się swojego Rolex'a (akurat nie jestem fanem tej marki co prawda), ale poważnie przymierzam się do zakupu Breitling'a SuperOcean'a.
Wiem, że wiele osób traktuje Klejnota Nilu jako swego rodzaju żart, a jego filmy odbierają w kategorii humoru, ale ja natomiast, jego filmy i.. szerokopojęty światopogląd odbieram jako pewnego rodzaju drogowskaz życiowy.
Gdy usunie się obrażanie rodaków, tj. przefiltruje się jego filmy pod kątem właśnie wyciągnięcia mądrości życiowych, stylu i sposobu bycia, to człowiek dochodzi do wniosku, że Testo był naprawdę mądrym gościem. Bardzo mądrym. Te rzeczy które on mówił, np. o relacjach, o innych ludziach (o tym jak głupi ludzie udają że są mądrzy, o studiach z zarządzania polem namiotowym, i o wielu wielu innych sprawach), o tym co w życiu jest ważne, o pieniądzach, o tym jak wyglądać, i o niezliczonej ilości innych rzeczy i spraw przyziemnych, to jest prawda.






























#testoviron