100 ZIKO NAGRODY!
Potrzebuję pomysłu na nazwę firmy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Warunki:
● Powinna być po angielsku albo
Potrzebuję pomysłu na nazwę firmy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Warunki:
● Powinna być po angielsku albo
źródło: CCI03072023_0001
Pobierz
źródło: addtext_com_MDQ0NDQ4MTk4NA
Pobierz
źródło: comment_16727525937UILxf6TK0GvKLX1OyUE3t.jpg
Pobierz
źródło: comment_1672500541Fwe38oClniuyIIXbpVKRAF.jpg
Pobierz
źródło: comment_1669896588p03c1d9ryQo6XPrP4fDYE5.jpg
PobierzKomentator
od 28.11.2018
Ekshibicjonista
od 15.12.2016
Rocznica
od 07.11.2023
Gadżeciarz
od 27.03.2016
Mikroblogger
od 04.11.2016
Król Wykopaliska
od 07.03.2023
Wykop.pl
Ja miałem sytuację, gdzie zakontraktowali team do zagranicznego korpo, zmieniając tym samym poprzednią zewnętrzną firmę. Proste taski wisiały nieruszone od np. 3 lat. Nie wiem jak pracowali Ci z poprzedniej firmy, chyba nie robili w sumie nic. Ogarnęliśmy temat, setki tasków zrobionych, wyszliśmy na prostą.
Na jaki pomysł wpada korpo? Nie robicie tyle tasków co na
Pierwszy, kiedy wiesz, że po realizacji określonego celu w określonym czasie dostaniesz określony bonus, który Cię usatysfakcjonuje. Poza rozciągniętymi w czasie procesami nawet nie trzeba na to papieru - po prostu przetestujesz słowność zwierzchnika i jeśli po spełnieniu celu nie zostaną spełnione obietnice, więcej się nie angażujesz.
Drugi, kiedy Cię to coś kręci i widzisz potencjał rozwoju swoich umiejętności/wiedzy/kontaktów. Możesz np. pojechać na konferencję branżową w weekend, chociaż nikt nie zapłaci nadgodzin, ale z założeniem, że robisz to w pewnej części dla siebie i swojej zawodowej przyszłości (niekoniecznie w tym samym miejscu pracy).
Pierwszy scenariusz niestety rzadko się udawał, chyba że od razu szef przychodził ze zmianą warunków umowy, wszystko inne co na gębę, zwykle było potem zapominane, zmieniane, redukowane.
Bardzo cenię jednak drugi scenariusz - sporo się nauczyłem świadomie robiąc rzeczy "dodatkowe", nawet czując się trochę wykorzystywanym, bo potrafiłem z tego wyjąć coś dla siebie, a czasem spróbować nowych rzeczy.