Biorę się za naukę niemieckiego. Ze 2 lata temu zrobiłem jedno podejście, ale po 5 miesiącach spasowałem. Mam nadzieję, że teraz mi nie zabraknie determinacji. Cel to osiągnąć B2.
To, co się teraz dzieje w USA, pokazuje, że jednak jest spory zgrzyt z tym, że syn Sikorskiego służy w obcej armii. Sprawa wypłynęła, gdy u władzy był wuja Joe, który dla Polski był wyjątkowo dobry i powinien mieć tu jakąś swoją ulicę. Ale przyszedł Trump, sytuacja odwróciła się o 180 stopni. I gdyby Trump się dowalił do Polski, Sikorski byłby prezydentem, a jego syn? No właśnie.
Najbardziej samotność uderza, gdy jest się chorym. W dzieciństwie zajmuje się wtedy mama. Jak jesteś potem w związku, to partnerka się tobą zajmuje. A jak jesteś sam, to nie ma kto ci nawet zrobić zakupów.
Mam ochotę zacząć naukę języka obcego - szwedzkiego, duńskiego lub norweskiego - ale boję się zacząć, bo pewnie po 2 miesiącach mi się znudzi i w sumie to zmarnuję tylko czas, bo na naukę języka to trzeba te 2 lata regularnie się uczyć.
Ja urodziłem się smutnym człowiekiem. Stanem domyślnym jest u mnie smutek, często w dzieciństwie słyszałem: "a czemu jesteś taki smutny, co się stało?" - otóż nic się nie stało, dla mnie to stan domyślny, naturalny. Lubię smutne filmy, gry, muzykę. Często mam stany melancholijne, lubię siedzieć i myśleć. Taki jestem od zawsze, z tym się urodziłem, zawsze byłem i czułem się odmieńcem.
Zawsze mnie zastanawiało, jak wygląda życie w tych topowych liceach w Polsce. Pewnie dużo imprez, ale też intelektualnego wysiłku, odjeżdżasz przez te 3 lata przeciętnemu rówieśnikowi, świat stoi przez Tobą otworem. Elita zamyka się we własnym sosie, wszak hierarchia została już ułożona - plebs idzie do prowincjonalnych szkół, a najlepsi (i najbogatsi) zamykają się we własnym gronie. Przeglądam sociale takich szkół i widać, że są zadbane, ktoś nad tym czuwa. W moim
Nawet nie wspominam o międzynarodowych, topowych liceach w jakiejś Szwajcarii, bo tam to już chodzą nadludzie, którzy izolują się jeszcze bardziej od plebsu.
Moim jedynym problemem w życiu to praca, wszystkie pozostałe nieszczęścia to właśnie jej efekt. Jak ja mam jeszcze pracować przez 40 lat? Jak ludzie trwają do emerytury?
Dorosłe życie to jakiś koszmar. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że to jest pozbawione celu. W szkole cel był realny, do osiągnięcia, bo zwykle celem były albo wakacje (wytrwanie 10 miesięcy), albo koniec szkoły (3 lata). A w przypadku pracy? Cel wytrwanie do weekendu,
W sumie to fajnie mieć takiego sojusznika jak USA, a nie nieudaczników, jak np. r0sja. Jankesi sobie tak o w 3 godziny porywają dyktatora bez rozlewu krwi i elo. Byleby do Amerykanów specjalnie nie skakać, czasem coś tam od nich kupić, nie robić pogromów Żydów i jest spokój.
@Kamenes: co by o USA nie mówić to trzeba przyznać, że Ameryczka i jej sojusznicy dziwnym zbiegiem okoliczności żyją całkiem dostanie, natomiast kraje trzymające z Rosją w najlepszym przypadku mają średnią długość życia mężczyzn wynoszącą 60 lat XD.
Trump w końcu zrobił coś pozytywnego dla Ukrainy. Co prawda nie było to jego bezpośrednim celem, ale średnio mnie to interesuje. Koleżka Putina został obalony i humor gituwa.
Jeden z zawodów, które najbardziej szanuje, to policjant. Normiki i sebiksy policjantów nie trawią, bo ci ich zatrzymują, jak robią burdy w miejscach publicznych. Niech policjantom się dobrze wiedzie, bardzo pożyteczny i trudny zawód.
Moim największym koszmarem w życiu nie jest brak dziewczyny czy samotność, lecz praca. Nienawidzę pracować, każdy dzień w pracy to walka o przetrwanie. To jest nieuleczalne, jak żyć, gdy muszę pracować? To nie jest życie, tylko wegetacja.
Gdybym nie był spierdoksem psychicznym, który boi się zrobić czegokolwiek w życiu, czego jeszcze nie robiłem, to wyjechałbym za granicę, do Skandynawii. Lubię zimno, a kraje skandynawskie są najlepsze do życia. Jakaś Norwegia, Dania czy Islandia byłyby super. Ale nie zasmakuję tego nigdy, bo nigdy nie odważę się na wyjazd za granicę.
#przegryw