Caius od dobrych dziesięciu minut zajęty był żmudnym wydłubywaniem kawałków ananasa ze swojej pizzy. Degenarci. Nie dość, że pomylili jego zamówienie, to jeszcze posiekali ten najpodlejszy z owoców tak drobno... To jakże pasjonujące zajęcie przerwało mu pukanie.
- Tak? - Senator Norauto do pana. - odpowiedział służący - Naruodo! - Przecież tak właśnie...
@Hrabia_Vik: Hangar Akademii zakurzył się i zagracił od czasu, gdy mistrz Coll był tu po raz ostatni. To zabawne, ale zawsze wolał naprawiać statki niż medytować, pozwalało mu to odprężyć się i uspokoić myśli. Tym razem jednak soft układu chłodzenia bez przerwy wyrzucał błąd, bez względu na to, czy czujnik przepływu był włączony czy pominięty. Jak na złość, żadna z metod naprawy, albo ominięcia błędu nie chciała zadziałać, a mistrz
Szybkie zasady: - wpisy OOC (out-of-character) są zabronione i będą usuwane - głosować mogą tylko gracze ze statusem Senatora - głos zabierają tylko Senatorowie, wysłannik Rady Jedi i osoby dopuszczone do głosu przez panią Kanclerz
1. Wysłanie misji dyplomatycznej na Daguę z listem od Republiki potępiającym akt terroru, ofertą pomocy oraz rozpoczęcie śledztwa w celu wykrycia kto stał za ostatnimi zamachami.
Raportus przeważnie pukał, bądź ostrzegał, że wchodzi, tym razem uznał, że takie wiadomości trzeba dostarczyć jak najszybciej i wparował do gabinetu Cesarza. Jak zwykle to bywa w takich sytuacjach, trafił na bardzo zły moment. To znaczy byłby zły gdyby nie znał prawdy o Volesusie. - O, przepraszam, może ja wyjdę - powiedział Raportus spoglądając na biurko pełne maści i leków.
- Galak Pizza! Nie wierze! Jestem największym fanem waszej hawajskiej! - Wykrzykiwał ściskając kolejno dłonie osłupiałych najemników. - Przyznajcie się który kreci te pyszne placuszki!
Mistrz Stah Schek spoważniał. - Zatrzymanie Was tutaj jest wynikiem nieporozumienia. Nie popełniliście żadnego przestępstwa, co więcej działaliście na zlecenie Republiki. Przepraszam Was za okoliczności.
Chwilę po przybyciu wezwany Spock skierował się do miejsca gdzie zazwyczaj przesiaduje rada. Bezceremonialnie jak to ma w zwyczaju, wszedł do sali. - Witajcie Mistrzowie - powiedział uśmiechając się i otwierając drzwi. Tylko że jak tylko je otworzył zobaczył, załogę Galak Pizzy i Mistrzów z rady z powłączanymi mieczami skierowanymi między sobą. - Eee... To ja przyjdę za chwilę - powiedział po czym ulotnił się z pokoju tak szybko jak
Szanowni zgromadzeni! Rozumiem Wasze zdenerwowanie. Panowie z Galak Pizzy mają prawo nie zgadzać się na przetrzymywanie ich tutaj bez ich zgody. Przypomnę w tym miejscu punkt 5 Konstytucji Republiki: "Każdy obywatel i mieszkaniec Republiki ma prawo do życia oraz wolności (również Xidus Malei), o ile sąd nie zdecyduje inaczej". Doszło jednak do bardzo dziwnej sytuacji. Słyszałam, że członkowie Galak Pizzy zaczęli dysponować bardzo dziwnymi umiejętnościami. Członkowie Rady Jedi mają obowiązek
Znalazłem starą "piłkę" z płytami CD, w której jest kupa klasyków, tylko spójrzcie na tego Colina(。◕‿‿◕。) będzie dzisiaj grane #gry #staregry #nostalgia
Zaarbald głęboko zaniepokojony tym co zobaczył na nagraniu siedział i oglądał je raz za razem. Już prawie był czas żeby spotkać się z najemnikami oko w oko, muszą być bardzo ostrożni.
– Ej, zaraz, chłopaki! – krzyczał Xidus za oddalającymi się strażnikami, niosącymi mocno poharatanych więźniów – Jak to macie tu Bactę? Jak macie trzy komory to może się znajdzie czwarta co? Mamy tu kolegę, który na misji ku chwale republiki został mocno uszkodzony. Ej, poczekajcie, proszę... – rzucał coraz wolniej i z coraz większą nutą smutku w głosie najemnik, widząc, że jego prośby są głosem wołającego na puszczy.
Urgot „Star Guardian” - Taka eskorta dla kogoś kto nie ma zamiaru nic zrobić. Dziwne, ale środki ostrożności zawsze powinny być przestrzegane. Urgot posłusznie podążał korytarzem. Jego strażnicy wyglądali na wystraszonych. Nie codziennie trafia się więzień, który waży więcej niż 3 największych z mistrzów Jedi (czyli jakieś 200kg). Wystarczyłoby tylko wywrócić jednego z nich i zadusić ciężarem potężnych pośladków. Reszta zlałaby się w gacie i spieprzyła. On jednak uśmiechnięty przechadzał się przez zakręty
- Tajny agent, misja wykonana - odezwał się nagrany głos w komunikatorze. Volesus ostrożnie w rękawiczce położył urządzenie na podłodze przed sobą i wyjrzał przez okno. Mimo, że się znajdował w Coruscant, to dało się znaleźć miejsca takie jak to. Opuszczone, stare domy, przeważnie lezące pod ulicą i kanałami stolicy. Mało kto o tym wiedział, a jeszcze mniej osób tu zaglądało. Po upewnieniu się za pomocą droidów, że jest
Kiedy ambasador opuściła gabinet, atmosfera momentalnie się rozluźniła, strażnik szturchnął lekko mistrzynie, do niedawna jego padawankę i zapytał z uśmiechem na ustach: - Jak wyglądała? Miała bardzo miły głos... - No wiesz mistrzu, yyy... Była bardzo bardzo ładna? Tak! To dobre określenie,
Szanowni Senatorowie, Chciałabym złożyć moją rezygnację ze stanowiska Kanclerza Republiki. Spędziłam w murach Senatu wiele wspaniałych chwil lecz uważam, że czas ustąpić miejsca komuś młodszemu. Chciałabym móc poświęcić większą ilość uwagi mojej planecie Skarpeton oraz mojemu kotu Cytrynowi. To najwyższa pora na zwolnienie i odpoczynek. Będę pełnić funkcję Kanclerza aż do powołania kogoś nowego na to stanowisko, tak jak mówi punkt 13 Konstytucji. Dziękuję Wam za wsparcie oraz zaangażowanie. Niech
Ornn wyciągnął swój holokomunikator i połączył się z mistrzem Aqumulusem. - Mistrzu Coll, jesteś pilnie potrzebny w pokoju z terminalem. - Macie coś? - Tak mistrzu, mamy. I to coś bardzo interesującego... @Akumulat
W kryjówce Daniela panował chaos. Poprzewracane skrzynie, wszelakie schowki. Nigdzie tego nie mógł znaleźć. Jak taka mała rzecz mogła nagle tak szybko zniknąć? Jak? Gdzie? Przejechał dłonią po swoich krótkich, acz czarnych włosach, potargał brodę. Jeszcze jedna myśl przyszła mu do głowy.
- Cholera, zalałem benzynę do zbiornika gazu na myśliwcu. A myśliwiec zostawiłem na Ozillonie...
Wtedy uświadomił sobie jeszcze jedną rzecz, komunikator. Komunikator zgubił...
Powinno się wybaczać swoim wrogom, ale nie wcześniej, nim zostaną uduszeni. - Darth Flakonis, czasy starej Republiki
"Krwawy Dziewięć" przyglądał się pradawnemu cytatowi wyświetlonemu na swoim datapadzie i po chwili namysłu stwierdził że zgadza się z nim prawie całkowicie. Nieścisłość tkwiła w drugiej jego części. Jego zdaniem duszenie było staroswieckie, spopielanie - o tak, to było to co najlepiej do niego pasowało.
Przełączył kartę na wyświetlaczu i widok tego co zobaczył zaparł mu dech. Miotacz
Dwieście osiemdziesiąt trzy lou, to będzie gdzieś czterysta dwa kredyty — przy drewnianym biurku w przestronnym gabinecie siedział starszy mężczyzna. W swoich starych, pomarszczonych palcach raz za razem przewracał kolejne kartki pergaminu. Jego długa i siwa broda sięgała aż do sporej wielkości pasa. Oczy, choć już niezbyt ruchliwe, wciąż posiadały w sobie pewnego rodzaju blask. Tuż za nim, trochę z boku stała chuda starowinka. Ubrana
- Tak?
- Senator Norauto do pana. - odpowiedział służący
- Naruodo!
- Przecież tak właśnie...