przyznaję się bez bicia że ledwo wyjechałem dzisiaj z garażu pod zasnieżony podjazd, no już przed samym szczytem stałem i stracilem przyczepność i bałem się, że zjadę i jeszcze w coś p-------ę, no zdałem sobie sprawę w połowie mniej więcej że ja w sumie nie wiem jak powinno się podjeżdżać i na końcu chyba nie powinno się piłować na jedynce jak już się prawie stoi ja niedoświadczony w takich sprawach

Soothsayer












