Po 30 latach od premiery objął mnie ten zaszczyt i obejrzałem wreszcie to slynne Miszyn Imposybul z Tomkiem Rejsem. O matko bosko jakie to badziewie xD nie spodziewałem się wiele a i tak się zawiodłem; wiadomo że fabuła nie grzeszyła logiką, ale nawet poziom aktorstwa przypomina bardziej jasełka niż kasowy hit. I jeszcze te "zwroty akcji" które są jasne na pierwszy rzut oka, po czym dla pewności są jeszcze wyjaśniane w trakcie
@warszawiak39: wiele filmow nie zdaje testu czasu, slabo się starzeją. Np uwielbiam pierwszego nieśmiertelnego, fantastyczna muzyka Queen, christopher lambert, sean connery, ale niektóre sceny tak obecnie trącą myszką, ze masakra. PIerwszy Blade Runner natomiast broni się znakomicie dziś.
Można żałować, że The Blood on Satan's Claw nie miał polskiej premiery i dystrybucji, z pewnością zawsze pełni inwencji tłumacze nad Wisłą przetłumaczyliby tytuł jako Szatańską myszkę, a to dlatego, że bohaterom tego dzieła z 1971 r. wyrasta włochate znamię na ciele, gdy już ich raczy dotknąć albo dziabnąć tytułowym szponem sam pan diabeł.
Nie ma co jednak wybiegać naprzód, najpierw wypada odmalować tło historyczne, które zdecydowanie sprzyjało powstaniu tego dzieła.
Pochylmy się na koniec nad tym kadrem. Na zdjęciu widzimy tyleż uwodzicielską, co demoniczną Angel w trakcie kuszenia czcigodnego pastora Fallowfielda. Niejeden twórca skorzystałby z okazji i uczynił tę postać wzorem słabości i hipokryzji – najsurowszy zwykle okazuje się łatwo ulegać popędowi, a jednak! Czcigodny pastor Fallowield opiera się kuszeniu, za co zresztą Angel będzie chciała się zemścić. Doceńmy nieszablonowość twórczego procesu. A no właśnie, bo ja dotąd nie napisałem, kto wyreżyserował
@pod_sloncem_szatana: aż musiałem sprawdzić czy ten diabolo to nie Vladimir Mensik wysmarowany czarną pastą. takie przypadki już się zdarzały w kinematografii. i nie tylko tam ( ͡~ ͜ʖ͡°)
@111aaa111: To jest Yemi Goodman Ajibade, opisywany zarówno na IMDb, jak i na Filmwebie (który pewnie ściągnął opis obsady z tego pierwszego portalu) jako Afrykańczyk, tymczasem widzimy w powyższej scenie, że to byt nieludzki, a więc Afrykańczykiem być nie może.
Miałem wczoraj ochotę obejrzeć jakiś rodzinny dramat, dlatego postanowiłem dać szansę dziełu pod wdzięcznym tytułem Atak kobiety o 50 stopach wzrostu. Kogoś może dziwić, jak w ledwo godzinnym filmie da się pomieścić rodzinny dramat i atak kobiety o 50 stopach wzrostu – ano można, wystarczy poświęcić 55 minut na dramat rodzinny i 5 minut na atak kobiety o 50 stopach wzrostu. Pozwolę sobie dokonać résumé tego uroczego filmu: Nancy Fowler Archer
Nawet sobie nie wyobrażacie, jakich bohaterskich czynów można dokonać, dzierżąc pinezkę w dłoni. Ja też sobie nie wyobrażałem, dopóki nie obejrzałem Człowieka, który się nieprawdopodobnie zmniejszał z 1958 r.
Ale po kolei. Nie zaskoczę was pewnie, jeśli powiem, że jest to film o człowieku, który się nieprawdopodobnie zmniejszał. Scotta Careya, głównego bohatera tej nietypowej historii, poznajemy na moment przed decydującym momentem jego życia. Ostatnie szczęśliwe chwile tego jegomościa dają nam do zrozumienia,
Kiedy w 1952 r. kapitan Thorne Sherman, doktor Marlowe Craigs i jego córka Ann Craigs dopłynęli wycieńczeni do brzegu Kalifornii i opowiedzieli, co przeżyli na jednej z odosobnionych wysp Pacyfiku, nikt im nie uwierzył. Mieli tam zostać napadnięci przez wyhodowane przez doktora Craigsa zabójcze ryjówki wielkości blabradorów. Historia wydawała się nieprawdopodobna, ale gdy żołnierze dotarli na wyspę, ich oczom ukazał się makabryczny widok – ziemia zalana krwią, wokół walające się kości i
#polityka #bekazpisu #usa jak tak dalej pójdzie to jeszcze Orban po kolejnych odwiedzinach Trumpa zacznie krzyczeć o potrzebie silnej federalizacji UE i budowie brukselskiego imperium xD
@fsfdjf: No widać, że z Ameryki, takie rzeczy skandaliczne prawdziwemu Polakowi by nigdy do głowy nawet nie przyszły, bo my normalnie tutaj żyjemy kulturalnie a nie takie coś z fartem
źródło: image
Pobierz