Zamówiłem ostatnio jedzenie na glovo. Trafiła się fajna promocja więc uznałem że skorzystam.
Jedzenie nie zostało dostarczone pod drzwi, zadzwoniłem więc do "Restauracji", (co też jest troche głupie, że muszę się własnoręcznie kontaktować z restauracją, mimo że używam apki). Tam stwierdzili że jedzenie zostało dostarczone i leży na recepcji(przy czym właściciel nie rozmawiał wcale po polsku i ledwo,ledwo po angielsku). Zauważyłem więc że to troche nie to na co się umawialiśmy bo miała być dostawa pod drzwi, i że nie będę dymał na recepcję bo mam mały problem z nogą i nie bardzo mogę chodzić tymczasowo i domagam się spełnienia umowy, tj. dostarczenia jedzenia pod drzwi. Zostałem oczywiście zlany więc uznałem, nauczony doświadczeniem z np. uberem, że napiszę do supportu, otrzymam zwrot kosztów i fajrant, ogarnę jedzenie z innego miejsca.
Jakie było moje zdziwienie gdy okazało się że konsultant ma totalnie mnie w dupie, najpierw dostałem informacje że skontaktowali się z restauracją która twierdzi że "ochroniarz nie wpuścił kuriera", więc grzecznie wyjaśniłem że nie mieszkam w akademiku czy w więzieniu, i nikt nie ma prawa zabraniać nikomu mnie odwiedzać, owszem, ochroniarz nie wpuści osoby z ulicy, ale po to wynaleźli domofony, żebym ja mógł własnoręcznie otworzyć drzwi(domofon nie zadzwonił oczywiście). Na co pani z infolinii stwierdziła żebym się skontaktował z nimi jeszcze raz, ona napisze notatkę służbową i że jutro to ogarnę z kimś innym jak restauracja znów będzie otwarta.
Tak więc pełen dobrego nastawienia, odezwałem się znów, przy czym pan Arek z infolinii stwierdził że zzadzwonił do restauracji i oni twierdzą że dostarczyli jedzenie i nie zgadzają się na zwrot kosztów(cała rozmowa w screenach)




Zamawiając wcześniej z tego miejsca czasami zdarzało się że dzwonił do mnie kurier, z pytaniem czy mogę wyjść po jedzenie bo mu sie nie chce wchodzić. Normalnie nie robiłem problemów, wiem że praca nie jest lekka, mogłem się kawałek przejść. Ale tym razem, jak wspominałem, mam problem z chodzeniem i chciałem dostarczenie zgodnie z umową.
Podejrzewam że kurierowi nie chciało się wchodzić więc zostawił towar i spier*olił mając mnie w dupie.
Tak jak kuriera jeszcze jestem w stanie zrozumieć, pewnie dyma za minimalną po nocach i mu się nie chce,
tak postawa Glovo to jest jakiś żart. "Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi"
niedawno trafiłem na mirkoblogu podobny wpis, tak więc zakładam że to jest częsty problem.
Czy naprawdę nie można nic zrobić żeby ukrócić tego typu praktyki? Czemu UOKIK nie interesuje się tym zachowniem? Glovo pobiera opłaty nie robiąc totalnie nic w zamian.
Jest ktoś mądry kto wie jak można rozwiązać ten problem?







Komentarze (14)
najlepsze
@Sark: Każde AI ssie pałkę na czatach, nie tylko ich.
W firmach kurierskich też nie lepiej. Na uj dają te czatboty jak się nic załatwić nimi nie da.
(Bank jest tylko pośrednikiem)
To procedura operatora karty płatniczej, zrobiona właśnie na tego typu przypadki.
Jak dotyczyła teściowej to się nie dziwię, że odrzucili... ( ͡° ͜ʖ ͡°)