W Polsce brak profesjonalizmu i niekompetencja stały się niestety powszechne w wielu dziedzinach życia, zwłaszcza w ruchu drogowym i ustawianiu znaków. Skutkuje to radosnymi i często niebezpiecznymi pomysłami w organizacji ruchu, widać to po chociażby obszarach zabudowanych, o których mówiłem nieco ponad pół roku temu czy również strefach zamieszkania, oraz innych nierealnych ograniczeniach prędkości (gdzie i tak kierowcy zaczęli je ignorować i jeździć 20-30 km/h szybciej mimo że nic się złego nie dzieje). W Polsce niestety strefa taka okazuje się bublem, jednocześnie nadużywanym i kompletnie nieprzestrzeganym zestawem przepisów.

Co to jest strefa zamieszkania?
Obszar obejmujący drogi publiczne lub inne drogi, na którym obowiązują szczególne zasady ruchu drogowego, a wjazdy i wyjazdy oznaczone są odpowiednimi znakami drogowymi. Te szczególne zasady ruchu to:
- pierwszeństwo pieszych przed pojazdami w obrębie całej drogi
- ograniczenie prędkości do 20 km/h
- możliwość postoju pojazdów tylko w wyznaczonych miejscach
- możliwość przebywania na drodze dzieci do lat 7 bez opiekuna.
- progi zwalniające nie muszą być oznakowane znakami pionowymi a-11a
Taka strefa więc może i powinna występować tylko w otoczeniu domów mieszkalnych, czyli tam gdzie znajdują się drogi dojazdowe do budynków, tereny ściśle osiedlowe, place zabaw, podwórka, wąskie uliczki na starówce itp. i zazwyczaj na drogach najniższych klas, dojazdowe. Na takich właśnie terenach słuszne jest postawienie takiej strefy, by pieszy miał zawsze pierwszeństwo przed pojazdami.
Jak jest w Polsce nie trzeba mówić?
Gdzie strefy zamieszkania nie powinny być wyznaczone, i co jest kardynalnym błędem?
- Wyznaczanie takiej strefy na drodze na której są przejścia dla pieszych - wyklucza jej sens stawiania, skoro pieszy ma pierwszeństwo na całej szerokości jezdni.
- Ścieżki rowerowe w strefie zamieszkania, - w strefie tej rowerzysta ma jechać bezpiecznie po jezdni, przy tak małej prędkości (20 km/h) nie trzeba separować ruchu samochodu z rowerami, jest to bez sensu i wyklucza jej sens.
- Tory tramwajowe - wyobrażam sobie kilkudziesięcio tonowy tramwaj który zgrzyta zębami i się zatrzymuje by przepuścić pieszego, i tak co chwilę, przecież musiałby nie przekraczać 5 km/h by móc wyhamować przed każdym pieszym i dzieckiem bawiącym się na drodze.
- Wyznaczanie tej strefy na drogach głównych, przelotowych, krajowych, wojewódzkich, prowadzących tranzyt a także tam gdzie nie ma potrzeby zwolnienia do 20 lub tam gdzie pierwszeństwo pieszych by utrudniło ruch.
- Podnoszenie prędkości w tej strefie - podnoszenie prędkości w tej strefie do 30 km/h znakami B-33 lub B-44 to niestety częsty widok, widziałem nawet podniesienie do 40 km/h. - W strefie zamieszkania prędkość 20 km/h jest na tyle niska by zauważyć pieszego który chodzi jezdnią, jeżeli droga nadaje się do szybszej jazdy to nie powinna się znaleźć w strefie zamieszkania.
Skoro mówimy o prędkościach to nie wspomniałem o jej obniżeniu, ale czy to ma jakiś sens? To jakie musi być ograniczenie, do 15, do 10, do 5 - czy to nie rodzaj czczego gadania (zwłaszcza ta ostatnia wartość)? A jednak.

proszę 10 km/h - jednak to tylko ogród działkowy, może by nie kurzyło się z pod kół.
Jak wyglądają strefy zamieszkania w Polsce?
Niekompetentni decydenci tworzą strefy zamieszkania w miejscach, w których nie powinno ich być, a mianowicie na ruchliwych przelotowych ulicach przez miasto lub wioskę z wyraźnie odgraniczoną jezdnią i chodnikiem lub poboczem którym i taka strefa wygląda tak jak niżej - przeprowadzona przez zwyczajny krajobraz wiejski, gdzie warunki za tą strefą nie przemawiają, pierwszeństwo pieszych by utrudniło jedynie ruch, a ograniczenie do 20 km/h jest zbędne i absurdalnie niskie - nie jest to miejsce szczególnie niebezpieczne i wystarczyłoby 40, a nawet 50 km/h domyślne dla obszaru zabudowanego na tej drodze skoro i tak większość osób tyle jedzie. Takie coś zobaczymy na wjeździe do Gliwic z jednej lokalnej drogi.

Kolejna absurdalnie wytyczona strefa, prowadząca przez tory tramwajowe. Wrocław - na ul Świętej Jadwigii lub Szewskiej zobaczymy taki absurd. I tramwaj ma uważać na pieszych, widzę jak on ma ustępować im pierwszeństwa. Piesi i tak zdroworozsądkowo idą chodnikiem oraz nie korzystają z pierwszeństwa na torach tramwajowych. Jeżeli już szło o wolną jazdę to trzeba było umieścić znak zakazu ograniczający prędkość do 20, ale nie napewno o paradoksalny przywilej pieszych na torach tramwajowych. Ujęcie pochodzi od strony mostu Piaskowego.

Filmy sprzed kilkunastu lat ale można pogratulować twórcom tej organizacji. Tu widzimy co prawda rowerzystę i tramwaj. Ale sam fakt ustawienia takiej strefy wynika z nieznajomości przepisów szczegółowych warunków technicznych znaków i sygnałów drogowych czy prawa o ruchu drogowym. Niżej kolejna strefa na tyle niebezpieczna że korzystając z przywilejów pierwszeństwa pieszych możesz zostać strąbiony przez kierowcę.
Ta strefa zamieszkania bije wszystkie rekordy, nie dosyć że znajduje się na drodze bez zabudowy, to jeszcze wiąże się z ograniczeniem do 20 - oraz zakazem postoju poza miejscami wyznaczonymi, czyli nie zaparkujesz samochodu na poboczu by zwiedzić chociażby ten opuszczony budynek z prawej, co więcej o tej strefie pisałem na mikroblogu. Prosta droga bez zabudowań i zamieszkują ją co najwyżej owady i szczury. I teraz widzę policję z suszarką która zatrzymuje kierowców jadących np. 70, 80 czy 100 km/h i zabiera im uprawnienia na 3 miesiące i kosi 1500-2500zł i od 13 do 15 punktów.
Film z kanału Usuń znak w Zgorzelcu, gdzie mamy chodniki, ścieżki rowerowe czy przejścia dla pieszych oraz wytyczoną strefę zamieszkania. - Tu pojawia się cały film na ten temat, jednak jako tak skoro pieszy ma pierwszeństwo przejścia są zbędne, a jeżeli już są to pierwszeństwo jest zbędne i prędkość mogłaby też być wyższa np. 30 lub 40 km/h. Dobrym pomysłem byłoby zastąpienie tej strefy Strefą tempo 30, bardzo często robi się tak w ścisłym centrum miasta.
Podobną sytuację mamy na zdjęciu niżej, ścieżka rowerowa w takiej strefie, i przejście dla pieszych (ponoć pieszy ma pierwszeństwo), dlaczego by nie zrobić strefy tempo 30.

Kaplityny, wjazd do miejscowości która jest w całości strefą zamieszkania - takie combo, zielona tablica miejscowości, biała obszaru zabudowanego i niebieska strefy zamieszkania, 350 metrów dalej na zakręcie podwyższono prędkośc do 30 km/h - tylko pogratulować! A dalej 500 metrowy odcinek prostej, co prawda wąski gdzie nie ma zabudowy i tam każdy ciśnie 60, 70 km/h, a nieco później oznakowany próg zwalniający (również dyskusyjny) i ograniczenie do 20 (które jest właściwie powtórzeniem limitu w strefie zamieszkania).

Ponadto w tej miejscowości postój jest dozwolony w miejscach wyznaczonych znakiem D-18 (Parking) tylko że nie ma ani jednego takiego miejsca, czyli działkowicze są zmuszeni łamać przepisy zatrzymywując się chociażby na tej zatoce nie ma tam znaku Parkingu. Co prawda naraża się taki delikwent za mały na 50-100 zł i 1 punkt karny za parkowanie ale inaczej nie mógłby zaparkować.
W Tumianach niedaleko obok też takie combo znaków i droga wiejska która niczym nie przypomina strefy zamieszkania, zabudowa na początku, a 200 metrów dalej przez ponad pół kilometra drzewa i brak jakiej kolwiek zabudowy, gdzie nie powinien się znaleźć nawet obszar zabudowany, a co dopiero strefa zamieszkania, a kilkaset metrów dalej kolejna zabudowa, jednak kwalifikująca się pod obszar zabudowany, a nie pod strefę zamieszkania, brak jakich kolwiek słów, taka organizacja powinna być natychmiastowo zmieniona, a zarządca drogi powinien być zwolniony za ustawianie organizacji ruchu w sposób tak rażąco odbiegający od przepisów i realiów kierowców. Widząc, jeżeli nikt nie przestrzegał 50-ciu to automatycznie 20 będzie przestrzegane? Przecież standardem jest z tej górki jechać 70-80 km/h - skoro nie ma żywej duszy. I tak Frog by jechał 100+, a gdyby policja się ustawiła to każdy by dostał mandat a co trzeci straciłby uprawnienia na 3 miesiące (wystarczy że by pojechał 70).

Podniesienie prędkości również jest niedopuszczalne dla strefy zamieszkania, w takiej sytuacji powinna droga ta znajdować się poza strefą zamieszkania. - zdjęcie z prawej strony.

Podsumowując strefa zamieszkania mogłaby być wyznaczana tylko w przypadku, gdy nie ma chodnika lub jest wąski chodnik i piesi poruszają się po jezdni, tak więc tereny parkingów, przy placach zabaw, ścisłe osiedla. Ustawienie znaku strefy zamieszkania powinno służyć poprawie bezpieczeństwa pieszych, niestety gdy jest ustawiona absurdalnie bezpieczeństwu tylko zagraża, podobnie jest z obszarami zabudowanymi, znakami stop czy ograniczeniami prędkości które często są na wyrost, lub też niekiedy brakuje tych znaków albo prędkość jest zbyt wysoka, takie przypadki były rzadziej ale były.








Komentarze (127)
najlepsze
@LudzieToDebile: nikt ale jak ktos zadzwoni straz miejska i przyjada to z pustymi rekami nie wroca. Wtedy albo sie bawic w sady albo przyjac mandacik.
Znajomy ostatnio dostal za to ze stał na kis+ride, powiedzieli mu ze taki znak nie istnieje w kodeksie, miejsce nie jest oznaczone jako parkingowe a przy okazji było blisko przejscia dla pieszyc;]
@LudzieToDebile:Teoretycznie żeby zareagowali to zarządca/właściciel terenu musi dać im taką prerogatywę oraz oni wcześniej muszą pozytywnie zaopiniować plan organizacji ruchu za znakiem "droga wewnętrzna", żeby niby wszystko zgodnie z biurokracją i grubymi tomami rozporządzeń o ruchu drogowym.
Dużo zachodu bo taki plan ktoś kompetentny i z uprawnieniami powinien formalnie stworzyć i
Tak, oczywiście. Przecież nie wymagamy od kierowców, żeby nie wjeżdżali pod prąd. W ogóle.
Jak proponujesz, żebyśmy wymagali bardziej? Jak toa wyglądać?
Wszystkie uliczki wewnątrz osiedli powinny być w strefie zamieszkania. Ale pisk już jest przy wyznaczaniu stref ruchu. Bo kto to widział aby prawa przestrzegać.
@YarpenZid: ale nawet jak bedzie takie miejsce to wiadomo że ktoś na nim stanie i to nie bedzie kurier
źródło: SZ1
Pobierzźródło: SZ2
Pobierzźródło: Man-Smacking-Cards-Down-On-Table-05062024081702
Pobierz