Mirki, wczoraj pan Pinkas w wywiadzie u Zaborskiego (RMF) na pytanie o kontrolach sanepidu w Kościołach popuścił w spodnie, niejako przyznając, że takich kontroli nie ma.
Czy inspektorzy sprawdzali kościoły? Pinkas: Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Opracowaliśmy wytyczne z Episkopatem, mieliśmy przekonanie, że jest tam bezpiecznie ...(...) Nie jesteśmy w stanie postawić inspektora sanitarnego przy każdym kościele.
Jestem przekonany, że żaden inspektor sanitarny nie był w ani jednym kościele. Z własnych obserwacji widzę, że przynajmniej w małopolsce limity liczby uczestników mszy przekraczane są 4-5-cio krotnie, a maseczki noszone są niczym amulety zasłaniając przypadkowe części ciała, o konsumpcji nie wspominając. Obecnie ciężko to stwierdzić oglądając transmisje online gdyż w zdecydowanej większości kamery zostały tak ustawione, aby nikt nie mógł policzyć ludzi.
Proponuje przeprowadzić jutro akcje wsparcia dla inspektorów sanepidu (niekoniecznie na skalę DDoSu w Sanepidzie), liczenia uczestników i w sytuacji przekroczenia natychmiastowe zawiadomienie policji.
W tej chwili limit wynosi 1 osoba/15m2, a przekłada się to na 50 osób w małych kościołach, 100-120 w dużych, największy kościół w Warszawie ma 245.
Sprawdzenie czy został przekroczony limit łatwo można wykonać nawet nie wychodząc z auta, wystarczy albo policzyć ludzi wchodzących, albo samochody na parkingu
(Ostatnio przy małym kościele z limitem 45, w trakcie mszy naliczyłem 40 samochodów na parkingu, nikt nie stał na zewnątrz).
Kościołów w Polsce jest 10 tysięcy.
* Jestem ciekaw jak Gut, Horban i Sutkowski będą tłumaczyć brak możliwości zakażenia w takim tłumie, a ten ostatni wykona eksperyment z wodą święconą.
Komentarze (5)
najlepsze