Może to dlatego, że ludzie zamiast zainteresować się trochę nauką i poszukać odpowiedzi na wiele zagadek natury wolą wybrać prostsze rozwiązanie ("Bo Bóg tak chciał", "bo Bóg tak stworzył"). Lenistwo intelektualne, ot co ;-)
"czy utrata jakiegos organu nie jest zaprzeczeniem teorii ewolucji?" Juz sam ten tekst pokazuje, ze tworca komiksu niewielkie mial pojecie o biologii.
Niescislosci jest sporo, a bardzo wiele zarzutow bazuje na roboczych teoriach czy dowodach, ktore zostaly przez sama nauke odrzucone nawet kilkadziesiat lat temu- kreacjonisci nie zauwazaja, ze w przeciwienstwie do nich nauka nie popiera tworzenia niepodwazalnych dogmatow i bywa, ze sama odrzuca i uznaje za bledne swoje wczesniejsze "wynalazki", ktore
"Jeżeli będę pomagał innym i ich nie krzywdził celowo i starał się nie krzywdzić niecelowo, to czy nieskończenie dobry Bóg pośle mnie do piekła, bo w niego nie wierzyłem?"
Wiesz, gdybyś zapytał mnie, z pewnością nie posłałbym Cię do piekła, jeśli byś we mnie nie wierzył.
Zauważ jednocześnie, że jestem, według przekazu słownego chrześcijaństwa stworzony na obraz i podobieństwo Boga, przy czym mam mniejsze miłosierdzie niż on.
Niezłe brednie w tym komiksie, ale wystarczy powpisywać w wyszukiwarkę wszystkie "ale" dot. teorii ewolucji i okazuje się że wszystko nieudowodnione jest udowodnione :D
co z tego że do kości ogonowej przyczepione są mięśnie, ciekawe co by kreacjoniści powiedzieli na wyrostek robaczkowy, nasze owłosienie które na ch*** nam potrzebne, zęby mądrości i mięśnie ruszające uchem :D
co do tych sześciu koncepcji ewolucji to życie nie powstało ze skał, proponował bym kreacjonistom zapoznać
no właśnie, porządek wszechświata to też argument kreacjonistów jakoby wszystko zostało zaplanowane, wszystkie stałe fizyczne itd. ale prawda jest dość banalna, otóż we wszechświecie z innymi stałymi, inną fizyką nikt nie zadaje takich pytań bo tam życie nie powstało
ja akurat jestem zwolennikiem wszechświatów powstających w superwszechświecie, jedne różnią się od innych, a my mamy szczęście że właśnie w naszym fizyka pozwoliła powstać życiu, i wcale nie jest do tego potrzebny bóg
"Człowiek, który poznał Chrystusa, powinien wiarę przyjąć. Czy żeby poznać, wystarczy usłyszeć? Na ile mają znaczenie czynniki psychologiczne, społeczne, nasze świadectwo wiary w końcu, w przypadku konkretnego człowieka? Tego nie wiemy. To wie tylko Bóg."
Troszkę się nie zgodzę. Przecież wiemy. Nie wystarczy usłyszeć, żeby poznać. Można to sprawdzić przeprowadzając serię eksperymentów poznawczych:
Nie zgadzam się troszkę ze słowami specjalisty "Tego nie wiemy". Bo akurat potrafimy udowodnić, że tak jak piszesz, sam przekaz o Bogu nie wystarcza.
Ciekawy proces natomiast zachodzi, gdy naprawdę szczerze zechcemy poszukać Boga i zaczynamy praktykować religię. Efektem ubocznym, a może zamierzonym, częstej modlitwy, jest nierzadko pewne poszerzenie perspektywy tego, co doświadczamy i wzbudzenie dystansu do wyobrażeń i przemyśleń. W tym momencie praktyka religijna doprowadza do tego, że jak byk człowiek
No, rację masz, że ktoś, kto nie pozna wpływu tego pożywienia na organizm, będzie miał problemy z ustaleniem odpowiedzi, gdyż nawet jak będzie starał się myśleć logicznie(np. uwzględniając dużą zawartość jakiegoś składnika), może niechcący się pomylić(bo np. ten składnik neutralizuje swoje działanie przez obecność innego).
Dlaczego zatem niezbyt się zgadzasz?
Wydaje się, że potwierdzasz po prostu stwierdzenie, że sam ustny czy pisemny przekaz o Bogu może, a nawet prawie na pewno, nie
A co do gluonów przytoczonych w komiksie to nie wiążą one elektronów z jądrem tylko neutrony i protony w jądrze (eksperymentalny dowód istnienia: http://en.wikipedia.org/wiki/Gluon#Experimental_observations ). Właśnie w ten sposób różni się nauka od religii - wszystkie odkrycia w nauce są eksperymentalnie potwierdzane tak, że można być pewnym ich wyników - a jeśli ktoś nadal nie wierzy wszystkie doświadczenia może przeprowadzić
BioZ zapodał linka, a tam wyczytałem odpowiedź specjalisty dot. zbawienia:
"Jak z tego wynika, każdy człowiek może być zbawiony. Także ateista, buddysta, muzułmanin czy animista (religie afrykańskie). Pod warunkiem, że Boga świadomie i dobrowolnie nie odrzucił i żył w zgodzie z własnym sumieniem."
Świetne wieści, uniewinnienie. Dlaczego? Bo co to znaczy "odrzucić Boga świadomie"?
Jeśli chcesz, to nawet jak nie w ciągu życia, to tuż po śmierci poznasz Jego niezmierzoną miłość(zakładając wszystko co konieczne by móc w to wierzyć), a wtedy będzie git;).
Ale nie można też stać w miejscu z takim przekonaniem, trza starać się pogłębiać miłość jaką darzymy innych ludzi, dobrze jest też starać się zgłębiać wiedzę(tu: tajemnice wiary).
Dla przykładu - gdybym nadal tkwił w przekonaniu z podstawówki, że jest materialne niebo i piekło dla
wlasnie. polecam takze przeczytac prace macieja giertycha. media go wysmialy, a razem z nimi spoleczenstwo. przekrecono jego slowo i wyjeto z kontekstu.
zachecam do przeczytania jego praci wyciagniecia swoich wnioskow.
Komentarze (22)
najlepsze
- Jądro się nie rozpada bo przyciąga protony oddziaływanie silne (które wystarcza do utrzymania stabilnych atomów do ok. 90 protonów w jądrze).
- Kość ogonowa nie jest szczątkowa? To proszę nią pomachać. A czemu żyrafa ma 7 kręgów szyjnych tak jak człowiek?
Tych komiksów jest niestety całe mnóstwo i wszystkie prezentują równie żenujący poziom... Najgorsze jest, że jest na nie popyt...
Niescislosci jest sporo, a bardzo wiele zarzutow bazuje na roboczych teoriach czy dowodach, ktore zostaly przez sama nauke odrzucone nawet kilkadziesiat lat temu- kreacjonisci nie zauwazaja, ze w przeciwienstwie do nich nauka nie popiera tworzenia niepodwazalnych dogmatow i bywa, ze sama odrzuca i uznaje za bledne swoje wczesniejsze "wynalazki", ktore
Natomiast nie podoba mi się końcówka, psuje wszystko;).
Zwłaszcza:
-Co
Wiesz, gdybyś zapytał mnie, z pewnością nie posłałbym Cię do piekła, jeśli byś we mnie nie wierzył.
Zauważ jednocześnie, że jestem, według przekazu słownego chrześcijaństwa stworzony na obraz i podobieństwo Boga, przy czym mam mniejsze miłosierdzie niż on.
Jeśli
http://zapytaj.wiara.pl/?grupa=8&art=1182195175&dzi=0
tudzież http://zapytaj.wiara.pl/index.php?grupa=6&dzi=1123365535&art=1125243438
I
co z tego że do kości ogonowej przyczepione są mięśnie, ciekawe co by kreacjoniści powiedzieli na wyrostek robaczkowy, nasze owłosienie które na ch*** nam potrzebne, zęby mądrości i mięśnie ruszające uchem :D
co do tych sześciu koncepcji ewolucji to życie nie powstało ze skał, proponował bym kreacjonistom zapoznać
ja akurat jestem zwolennikiem wszechświatów powstających w superwszechświecie, jedne różnią się od innych, a my mamy szczęście że właśnie w naszym fizyka pozwoliła powstać życiu, i wcale nie jest do tego potrzebny bóg
A tak abstrah$#ąc... Bo widzę, że w kwestii nauki nierzadko dysponujesz większą wiedzą;)..
Od pewnego czasu(kilka h) zastanawia mnie jedna myśl..
Skąd
"Człowiek, który poznał Chrystusa, powinien wiarę przyjąć. Czy żeby poznać, wystarczy usłyszeć? Na ile mają znaczenie czynniki psychologiczne, społeczne, nasze świadectwo wiary w końcu, w przypadku konkretnego człowieka? Tego nie wiemy. To wie tylko Bóg."
Troszkę się nie zgodzę. Przecież wiemy. Nie wystarczy usłyszeć, żeby poznać. Można to sprawdzić przeprowadzając serię eksperymentów poznawczych:
Weźmy
Ciekawy proces natomiast zachodzi, gdy naprawdę szczerze zechcemy poszukać Boga i zaczynamy praktykować religię. Efektem ubocznym, a może zamierzonym, częstej modlitwy, jest nierzadko pewne poszerzenie perspektywy tego, co doświadczamy i wzbudzenie dystansu do wyobrażeń i przemyśleń. W tym momencie praktyka religijna doprowadza do tego, że jak byk człowiek
Dlaczego zatem niezbyt się zgadzasz?
Wydaje się, że potwierdzasz po prostu stwierdzenie, że sam ustny czy pisemny przekaz o Bogu może, a nawet prawie na pewno, nie
A co do gluonów przytoczonych w komiksie to nie wiążą one elektronów z jądrem tylko neutrony i protony w jądrze (eksperymentalny dowód istnienia: http://en.wikipedia.org/wiki/Gluon#Experimental_observations ). Właśnie w ten sposób różni się nauka od religii - wszystkie odkrycia w nauce są eksperymentalnie potwierdzane tak, że można być pewnym ich wyników - a jeśli ktoś nadal nie wierzy wszystkie doświadczenia może przeprowadzić
"Jak z tego wynika, każdy człowiek może być zbawiony. Także ateista, buddysta, muzułmanin czy animista (religie afrykańskie). Pod warunkiem, że Boga świadomie i dobrowolnie nie odrzucił i żył w zgodzie z własnym sumieniem."
Świetne wieści, uniewinnienie. Dlaczego? Bo co to znaczy "odrzucić Boga świadomie"?
Mam
Coby nie było nieścisłości;)...
Zadeklarowanie się Katolikiem czy przyjęcie sakramentów też niczego nie załatwia. "Wiara bez uczynków jest pusta";).
Ale nie można też stać w miejscu z takim przekonaniem, trza starać się pogłębiać miłość jaką darzymy innych ludzi, dobrze jest też starać się zgłębiać wiedzę(tu: tajemnice wiary).
Dla przykładu - gdybym nadal tkwił w przekonaniu z podstawówki, że jest materialne niebo i piekło dla
zachecam do przeczytania jego praci wyciagniecia swoich wnioskow.