@baniol: To coś podobnego do paraboli - koniec tej figury zwęża się coraz bardziej bez końca,(jest coraz mniejszy ale nie znika całkowicie) a wuwuzela to taki "róg Gabriela" z uciętym końcem.
Wow, dzięki. Otwarłeś mi oczy na ten "instrument", którym dotychczas gardziłem. Ale... jak dmuchać w taką wuvuzelę? Czy wystarczy skończony oddech? Na koniec stare pytanie: gdzie jest w tym otwór?
@ciepol: Dokładnie, bez pół litra nie ogarniesz. Dla przykładu podam- masz pół litra i ulewasz z niego pół i pijesz. Z pozostałej połowy ulewasz pół i pijesz. Z pozostałej połowy ulewasz pół i pijesz. I tak cały czas, teoretycznie takie coś może trwać w nieskończoność, bo w matematyce jakaś liczba x zawsze może być bliżej zera niż dowolnie mała liczba y. Teoretycznie więc przelewałbyś na końcu kropelki na pół i
@thesubneo: Ja to widzę tak: Powierzchnię tworzy nieskończona krzywa obracana wokół osi x (1/x dąży do zera - wartości są coraz mniejsze, ale go nie osiąga, bo 1 podzielone na coś nigdy nie będzie zerem) - zatem powierzchnia musi być nieskończona (ma nieskończoną długość).
Objętość zaś liczymy "krojąc" figurę na nieskończenie cienkie "plastry" i dodając ich objętości (tak działa tutaj całkowanie). I teraz: plastry są coraz mniejsze i jest ich
długość "pierścieni" całkowanych w celu znalezienia powierzchni jest o jeden wymiar mniejsza niż powierzchnia "plastrów" całkowanych w celu znalezienia objętości całkowitej, prościzna
Komentarze (60)
najlepsze
Czy ta nauczycielka udziela jakichś korepetycji?
Objętość zaś liczymy "krojąc" figurę na nieskończenie cienkie "plastry" i dodając ich objętości (tak działa tutaj całkowanie). I teraz: plastry są coraz mniejsze i jest ich