Dlaczego nikt nie ściga osób fotografujących obrazy w muzeach? Umieszczających kopie obrazów w internecie i innych mediach. Przecież jeśli mam dostęp do kopii bitwy pod Grunwaldem to oryginału sobie nie kupię. Ściganie właścicieli reprodukcji powinno się ścigać na równi z kopiującymi płyty CD na mp3. To jest punkt widzenia "obrońców prawa autorskiego".
@marych - nie napisalem, ze piractwo jest dobre lub zle, tylko, ze nie jest kradzieza. Po prostu jestem za nazywaniem rzecyz po imieniu. Nie po to mamy w jezyku polskim konkretne nazwy konkretnych zjawisk, zeby ludzie nie potrafili sie nimi poslugiwac. Kradziez to PRZYWLASZCZENIE, a nie powielenie bez placenia naleznosci. To, ze jedno i drugie jest przestepstwem nie oznacza, ze tym samym.
Zauwaz tez, ze w przypadku kradziezy pozbawiasz realnych zasobow,
Następny, który nie zna własnego rodzimego języka na tyle, żeby odróżniać słowa przywłaszczenie i skopiowanie.
@marych - to jest tylko dosc ogolnikowy przyklad. Chodzi o to, ze pirat ani na moment nie bierze. Po prostu kopiuje. To tak jakby tym pieniadzom z portfela zrobil zdjecie i to zdjecie wydrukowal, a nie jakby zabral, skserowal i dopiero oddal. Przy piractwie (nie wnikajac w ocene mnoralna) ani na moment wlasciciel nie trafi swojej
@Tool: skąd wziąłeś taki przykład, który do niczego nie pasuje? Mówisz o rozporządzeniu swoją własnością. Ty korzystasz z pracy sprzątaczki, więc Ty jej powinieneś płacić, a nie ktoś, komu użyczasz swoją własność. Ty korzystasz z pracy filmowców, więc Ty powinieneś płacić, a nie ktoś, komu właściciel praw do dzieła dał prawo do korzystania z niego bezpłatnie. Tak długo jak sprzątaczka/myjnia czy właściciel praw do filmu nie pozwolili Ci za darmo
no nic bardziej błędnego odbiję piłeczkę w taki sposób : Wynajmuję sprzątaczkę posprząta mi dom zapłacę i wprowadza sie do mnie współlokator który mimo ze nie zapłacił za sprzątanie korzysta z jej pracy. Umyją mi samochód ja zapłacę i pożyczę samochód ojcu który za mycie nie zapłacił. Piractwo nie istniałoby bez legalnego obrotu ktoś za płytę/film musi zapłacić aby skorzystać mogli z tego inni
Ale piraci nie zabierają niczego, nawet na sekundę.
Różnica między złodziejem a piratem jest dość duża. Gdyby złodziej nigdy nie istniał dla okradzionego byłaby to duża różnica. Gdyby pirat nie istniał (nigdy się nie urodził) dla producenta muzyki/oprogramowania nie robi to większej różnicy.
Komentarze (15)
najlepsze
Zauwaz tez, ze w przypadku kradziezy pozbawiasz realnych zasobow,
@marych - to jest tylko dosc ogolnikowy przyklad. Chodzi o to, ze pirat ani na moment nie bierze. Po prostu kopiuje. To tak jakby tym pieniadzom z portfela zrobil zdjecie i to zdjecie wydrukowal, a nie jakby zabral, skserowal i dopiero oddal. Przy piractwie (nie wnikajac w ocene mnoralna) ani na moment wlasciciel nie trafi swojej
Różnica między złodziejem a piratem jest dość duża. Gdyby złodziej nigdy nie istniał dla okradzionego byłaby to duża różnica. Gdyby pirat nie istniał (nigdy się nie urodził) dla producenta muzyki/oprogramowania nie robi to większej różnicy.
Jeśli bierze samochód bez zgody właściciela, pojeździ nim sobie kilka dni, a potem odda zatankowany i umyty to nie jest złodziejem? Jest.