Wpis z mikrobloga

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
U mnie w mieście (zwłaszcza latem) prywatni właściciele restauracji upodobali sobie ściąganie do swoich przybytków pojedynczych osób w celu tak zwanych "dni próbnych". Wszystko by było fajnie, jakby to trwało jeden dzień, a potem pracownik już wiedział, czy dostaje zatrudnienie na umowę i dostał wynagrodzenie za ten dzień. Często jest tak, że takie dni próbne są aż trzy, a pracownik nie otrzymuje za nie pieniędzy. Czy w praktyce opłaca się walczyć drogą choćby sądową o tą kasę, nawet za jeden, niepełny dzień pracy?

#praca #kolchoz #pytanie #pytaniedoeksperta



· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: Nighthuntero
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim

  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim: nie ma czegoś takiego jak darmowy dzień próbny. Masz zacząć świadczyć pracę dopiero po podpisaniu umowy. Nawet jeśli tak umowa na być na jeden dzień.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: nie jestem pewien czy umowa musi w ogóle być na papierze. Jest przepis, że za pracę należy się wynagrodzenie. Nie jestem fachowcem ale uznałbym, że w domyśle praca na 1 dzień jest zleceniem, więc zawarliście słowną umowę zlecenie (nie musi być na papierze). Należy ci się wynagrodzenie. Jest ustalona minimalna stawka godzinowa.
Jeśli pracodawca ci jej nie dał, poproś o interwencję państwową inspekcję pracy. Ich zadaniem jest pomoc w
  • Odpowiedz