Wpis z mikrobloga

@Salam-Abdul-Al-Stulejari: chodziłem do takiej piwnicy za młodu i nikt mnie nie poprawiał w technice mimo, że było co poprawiać, mało stanowisk, mało sprzętu, braki sprzętowe w bieżniach itp., mało miejsca, ceny jak w fitness klubie. Natomiast w fitness klubie do którego teraz chodzę mogę w cenie karnetu umówić się na trening indywidualny z trenerem i pójść na 10 różnych rodzajów treningów siłowo-wytrzymałościowych. Jak chcesz znaleźć znajomych to też się da.
  • Odpowiedz
@Salam-Abdul-Al-Stulejari: sieciówki są super. Ogromna sala, dziesiątki stanowisk, sporo ludzi. Giniesz w tłumie i hałasie, robisz swoje. Po kilku wizytach rośnie pewność siebie, bo stali bywalcy i obsługa z grzeczności mówią "cześć". Do tego zobaczysz tam calutki przekrój klienteli - od napakowanych sterydziarzy, przez fit trenerów, fighterów, przez zwykłych tatusiów i młodziaków i casuali, aż na grubasach i szczypiorach kończąc. Wszyscy są tam w jednym celu i to trochę motywuje.
  • Odpowiedz