#webdev #webdesign #javascript No więc jestem z pokolenia, kiedy JavaScript był najwyżej do podkręcenia strony. Dzisiaj to już cały język z toną frameworków, w których tworzy się aplikacje. Dawniej złota zasada mówiła, że strona nawet po wyłączeniu JS-a - musi zachować bazową funkcjonalność. A dziś po wyłączeniu JS-a w przeglądarce...multum stron się wysypie, nie będzie możliwe na nich prawie nic. Taka wydmuszka z backgroundem. Ale nadal pamiętam tę "złotą zasadę". I czasami gryzę się z tym czy warto o niej pamiętać, czy raczej napierdzielać JS do czego tylko potrzebuję i nie przejmować się tym, że po wyłączeniu JS w przeglądarce strona się wyrypie na twarz i będzie bezużyteczna. Albo będzie działać nie tak, bo ktoś zamarzył sobie używać przeglądarki z upośledzoną obsługą JS-a.
- Najlepsze
- Wszystkie komentarze







1. Ogromne projekty (np. usługa z której korzysta pół świata):
Jeżeli to tylko możliwe, warto zapewnić pełną funkcjonalność bez JS. Ale nie zawsze jest to możliwe lub ma sens (wejdź na mapy Google z wyłączonym JS, po prostu dostaniesz komunikat "Włącz JS"). Jeżeli jest możliwe, trzeba starać się zapewnić jak największą zgodność. W końcu to "jeden koszt", nawet jeśli są jakieś promile promilów
Czasy się zmieniają - kiedyś js był dodatkiem, tak jak i grafika, dzis jest podstawą i 99% stron nie pójdzie bez tego (choćby wszystkie logowania, koszyki, ajaxy i inne podstawowe opcje)