Wpis z mikrobloga

@Ambasador_Kabuto: Nie wiem czy to było faktyczna "śmierć ego" czy jakieś oderwanie, ale ja miałem pasującego tripa po ayahuasce.

Najpierw wszechogarniająca panika. Strach będący efektem jakiejś pewności, że to koniec. Duszność, gorąc, lód i marzenie żeby to wszystko się skończyło. Potem jakby szarpnięcie za mostek i spokój. Nie wiem czy kiedyś medytowałeś. Mimo że faktycznie niewiele to ma wspólnego z transem medytacyjnym, jednak jest najbliższe do czego mogę to porównać. Myśli
@Ambasador_Kabuto: smierc ego jest zdaniem sobie sprawy, ze tak na prawde nie ma pierwotnej jakies czastki w tobie ktora Cie definiuje, bo teraz juz moje odczucia, wszyscy jestesmy tym samym i pochodzimy z tego samego, po LSD nigdy tak do konca nie zabilem ego, ale zdalem sobie sprawe, ze nie ma sensu sie nim przejmowac, czyli to co ci podpowiada jest tak na prawde falszem, uluda, a my tylko ciagle snimy,
@Ambasador_Kabuto Kiedys przeczytalem ze to wylaczenie tego glosu w twojej glowie ktory caly czas stara Ci sie cos podpowiadac i w sumie ten sposob opisania tego pasowal mi najbardziej do tego co doswiadczalem podczas tripa. Ale to opisuje tylko jak to dziala(chyba) a nie co ukazuje bo do tego potrzeba wlasnej interpretacji a przynajmniej tak mi sie wydaje.
@H-B-C jezeli chodzi o wylaczenie tego glosu, to nie mam go od paru lat. Zastanawialem sie czy to jest cos ze mna nie tak czy po prostu tak mialem zawsze(ale nie mialem). Stalo sie to po 2cp ktore zjadlem jako lsd, lub po wiekszej ilosci mdma. Ale czy to jest ta smierc ego? Tego nie wiem, stad moje pytania.
@Ambasador_Kabuto: Nie, to nie jest śmierć ego. Nie dałoby się żyć, w stanie śmierci ego. Śmierć ego to stan, tak jak piszę - gdy przestajesz się identyfikować ze sobą, swoim ciałem, swoją osobą, a zaczynasz się identyfikować ze wszystkim co istnieje. Nie mógłbyś tak żyć. To ma sens tylko jako doświadczenie, a potem powrót do naszej ludzkiej egzystencji. To co się może zmienić w życiu po takim doświadczeniu, to spojrzenie na
@Ambasador_Kabuto: zrywa ci całe fizyczne płótno. Nagle przestajesz czuć, nie ma ciebie, nie ma niczego oprócz wszechogarniającej pustki, która może i niesie jakiś przekaz, ale nie ma nikogo kto by mógł do odebrać. Nie ma strachu, nie ma smutku, jest po prostu nic.

Jak po tym funkcjonujesz? Osobiście - #!$%@? na maxa. Nie potrafię robić fizycznych rzeczy teraz z myślą, że to tylko kurz na tej nieskończonej pustce.