Wpis z mikrobloga

@vasil: Nie wiem co to za sklep i czyj to sklep, po sklepach nie łażę, dziś się niechcący zgubiłam. A metki takie były na kurtkach (parkach? jakoś tak) w Blue City.
  • Odpowiedz
@vasil: Nie no, do Blue City poszłam w konkretnym celu, po mikser. Po ciuchach nie łażę, do Stradivariusa weszłam z ciekawości (pierwszy raz!) bo koleżanki dużo o nim gadają.
  • Odpowiedz
@vasil: studbaza. Jak nie mam co na siebie włożyć to wyjścia nie mam - wchodzę do sklepu i coś kupuję, ale nie łażę godzinami i nie zastanawiam się nad każdą kokardką. Na szczęście ubrań mam sporo, nie niszczę, nie wyrastam, nie podążam za modą aż tak by co miesiąc kupować nowe rzeczy, daję radę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@marahin: Ej, ale wybieranie miksera to
  • Odpowiedz
@vasil: Może inaczej: jak potrzebuję kurtki to idę do sklepu i oglądam kurtki. Biorę, przymierzam, płacę, wychodzę. Nie rozglądam się za torebkami, butami czy sukienkami. Jakoś nigdy mnie nie kręciło chodzenie i patrzenie na wszystko. Moja mama ma alergię na sklepy odzieżowe, może to dlatego.
  • Odpowiedz