W przypadku Świątek i Chwalińskiej z jednej strony mamy tenisistkę, która maksymalnie wykorzystuje swoje atuty i maskuje niedostatki, a z drugiej strony mamy tenisistkę, która koncertowo marnuje swój potencjał, nie wyciąga żadnych wniosków i daje się podpalić jak naburmuszona nastolatka.
Oto dlaczego jedna jest ubóstwiana, a druga hejtowana.
A już nie wspominam o tym nawet, że jedna ma styl rzeźnika, a druga Leonarda da Vinci.
#
tenis