Żebractwo
Wy wszyscy wspaniali, potężni ludzie władzy
Wy królowie, politycy oraz bankierzy
Wy którzy na co dzień głosicie swoje lęki
Kto was ochroni przed złym snem, gdy śpicie nadzy?
Czy we władzę nad swym zdrowiem ktoś z was wierzy?
Czy nie wiecie, że każdy z nas jest maleńki?
Wy wszyscy doktorzy, naukowcy, uczeni
Czy możecie zbudzić słońce zanim świt przyjdzie?
Czy ziemia słucha rad o jej lepszej orbicie?
Wpływu na cokolwiek jesteście
Wy wszyscy wspaniali, potężni ludzie władzy
Wy królowie, politycy oraz bankierzy
Wy którzy na co dzień głosicie swoje lęki
Kto was ochroni przed złym snem, gdy śpicie nadzy?
Czy we władzę nad swym zdrowiem ktoś z was wierzy?
Czy nie wiecie, że każdy z nas jest maleńki?
Wy wszyscy doktorzy, naukowcy, uczeni
Czy możecie zbudzić słońce zanim świt przyjdzie?
Czy ziemia słucha rad o jej lepszej orbicie?
Wpływu na cokolwiek jesteście























W dłoniach urodziło się życie.
Rozpuszcza sie, niczym statek w widmo,
Któremu Lena na imię daliscie.
W mgle przezroczystej, gdzie kwiat
I jego pęki ocierają się o serca bicie.
Nie tylko od Was, bo i od słońca,
Wiatru w polu zależy jakie drzewo urosnie.
I najważniejsze... Gdzie je posadziliscie?
Sami sobie odpowiedzcie na to pytanie...
W ogrodzie na zielonej trawie,
Czy pomiędzy mchem i iglastymi krzakami?
Gdzie robaki i lilie oplataja