W nawiązaniu do wpisów, które latają na mirko.
Zanim Jan Piński odleciał w bliżej nieznanym kierunku, opublikował serię wpisów na temat domniemanch ukrytych beneficjentów w wielu publikowanych treściach cnotliwie niezależnego portalu z zerem w nazwie. Nie jestem specjalistą od mediów ani nie mam umiejętności, aby zweryfikować zamieszczone w nich zarzuty, ale po dzisiejszej zadymie z artykułem sponsorowanym (to był barter biedaku!) czuję, że warto

















Dawno chojecki front zmienił?
Bo pamiętam czasy, gdy był zatwardziałym pisiorem i trumpowcem.