Między tymi płytami 31 lat różnicy (i jakieś 14xplatyna) Skład sie zmieniał, niektórzy zmarli, lecz jeśli chodzi o Psychodelic Rock czy Progresywny Rock to nadal jest to świetny zespół. W sumie jak wydawali ostatnią płytę to byłem dzieckiem. Dziś kupiłem sobie nową, na premierę. I sie jaram i sie chwale. Nie jest to żadne the best of, tylko nowy materiał bazujący na sesjach nagraniowych z 1993. Dodano do tego troche elektroniki. Świetny
Pobierz
źródło: comment_x4qVWPojYz3aBNvelrRRUFBckPtihqDP.jpg
@bahanadala: Jakieś głębsze refleksje?

Słucham już chyba trzeci raz i sam nie wiem co o tym myśleć. Typowy rock

"progresywny" tylko z nazwy, nic nowego. Jednocześnie mnóstwo klimatycznych, urokliwych melodii, zgrabne solówki, bogate aranżacje. Niewątpliwie dla fanów słucha się przyjemnie, ale ta płyta kompletnie nic nie wnosi. Każdy ich album był mniejszym lub większych wydarzeniem, niósł jakąś treść. Ten jest zbiorem ładnej muzyki. Ładnej, to dobre słowo.
@jamtojest: Wiesz, mam podobne odczucie. Oczekiwałem czegoś podobnego, nie czegoś nowego. Wiedziałem, że tak będzie, bo jednak materiał bazuję na starych nagraniach. Dodano trochę nowych sztuczek. Jest to po prostu dobra płyta. Niektóre ich albumy przewracały muzykę do góry nogami. Tu tego nie oczekiwałem. Chciałem czegoś fajnego i ładnego i to dostałem. I się cieszę.
@jamtojest: słucham:) doskonale mi pasuje, jako "muzyka w tle". Gdy chcę się nad czymś skupić, ale cisza wcale mi w tym nie pomaga.

No i tu już trzeba kochać instrumenty. Czytałem na Wikipedii, że to frangmenty, które nie zostały wykorzystane przy nagrywaniu Division Bell.
@sztilq: Jakbym już gdzieś słyszał, trochę Division Bell (nowa płyta to nie są przypadkiem odrzutki z tamtej sesji?), a w końcówce dźwięki podchodzące pod Echoes ;). Nawet jeżeli cała płyta jest wtórna, to gitara Gilmoura zawsze na plus.
„To było, #!$%@?, okropne”.

Tak Pete Townshend z The Who ocenił debiutancki album grupy Pink Floyd „The Piper At The Gates Of Dawn”.

W grupie jest jeszcze Syd Barret, Roger Waters jest „tylko” basistą a Richard Wright nie ma pojęcia, że zostanie kiedyś wyrzucony z własnego zespołu.

Jest rok 1967.

Pink Floyd, wcześniej znana jako The Pink Floyd Sound wydaje swój debiutancki album, nagrany w słynnym studiu przy Abbey Road.

Sesje do
Pobierz
źródło: comment_8SNAGV8SEVSkvb1pqLKRDytU1zuiMDU7.jpg
@Bercik899: troszkę topornie się to czyta, ale nadrabiasz ciekawą treścią. Czekam na więcej :) Swoją droga, skąd czerpiesz te informacje? Jakieś biografie?
Pink Floyd - The Post War Dream

The Final Cut jest ostatnim albumem wydanym pod nazwą Pink Floyd przed odejściem basisty, choć Roger Waters uważa że trzeba go traktować jako jego solowy ze względu braku zaangażowania w nią reszty ekipy (śpiew Gilmoura pojawia się tylko w jednej piosence, "Not Now John"). Koncept Rogera opiera się na wojnie, gdyż to właśnie w niej stracił swojego ojca i tutaj podejmuje tą trudną dla niego
@zdrepcevakrv: Wiesz co... Bardziej Ummagumma gdzie każdy dostał ileś tam miejsca na płycie i pokazał co potrafi skomponować. Straaaasznie lubie grę Wrighta na organach Hammonda :) Tak, Clapton nawet przyćmił Watersa. Pamiętny incydent z rzuceniem podłączonej basówki przez Rogera o scene i krzyknięcie "Wielki Clapton" czy coś w tym stylu :) To co Rogerowi przeszkodziło na początku solowej kariery to to, jak bardzo podczas gry w Pink Floyd oddzielał się murem