Przypomniało mi się #coolstory sprzed kilku lat, może kogoś rozbawi tak jak mnie.

W niedzielę z samego rana mama pojechała w odwiedziny do dziadków więc niedzielny obiad przygotowywał tata, człowiek starszej daty niezbyt lubiący kontakty międzyludzkie, także jego mowa jest starszej daty. Rzadko mu się zdarza gotować więc postanowił zadzwonić do mamy po instrukcje. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak (z relacji mamy):

T: Jak sie robi mielune?

M: Co? Mirunę?

T: No,
@cofko: Parę lat temu leżąc w DSK zjadłem obiad życia: chyba ziemniak, trochę surówki z kapusty i soli oraz wesoło spoglądający na mnie kotlet rybny :)
  • Odpowiedz
@Baczy: Jarmuż myjemy, pozbywamy się twardych łodyg, dzielimy na cząstki i blanszujemy kilka minut.

Pierś z kurczaka kroimy w kostkę, kroimy jedną małą lub pół dużej ostrej papryczki. Podsmażamy na łyżce-dwóch oliwy(zależy ile mamy mięsa). Mięso doprawiamy solą i słodką papryką. Jak przestanie być surowe wrzucamy zblanszowyny, odsączony z wody jarmuż i chwilę dusimy do miękkości. Dodajemy, wedle uznania(zależy czy wolimy więcej czy mniej sosu) jogurt naturalny, trochę gęstej kwaśnej śmietany(albo
  • Odpowiedz