Właśnie wróciłem z pierwszej w życiu nocnej przejażdżki bez celu i jestem zaskoczony jaka to fajna sprawa oraz świetny sposób na odprężenie i uporządkowanie myśli. Fajne to uczucie jechać bez konkretnego celu drogami jakimi się chce. Opustoszałe ulice wyglądają kojąco, nie trzeba nigdzie się spieszyć, można spokojnie sunąć. Do tego jeszcze odpowiednia muzyka i można odlecieć. Dzisiaj np jechałem w klimatycznej mgle słuchając kosmicznego Jean'a Michelle Jarre'a. Przecież to jak medytacja (
Trzesidzida - Właśnie wróciłem z pierwszej w życiu nocnej przejażdżki bez celu i jest...

źródło: comment_TItpkVbGcKCqa3G95T8JaNBKFUG3ioqI.jpg

Pobierz
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach