Takie kitku do mnie ostatnio przychodzi, niemal dzień w dzień. Opędzluje szynki, jakiegoś smaczka, da się pogłaskać i idzie dalej na gościnne występy. Jak za długo nie przychodzę to siedzi menda pod drzwiami tarasowymi i drze mordę.
Dzisiaj nawet wlazł dwoma łapkami do domu.
Ciekawe w ilu domach tak się obżera, grubas kitkugraficzny.