Czuję się fatalnie. Dziś pierwszy raz w życiu totalnie się rozkleiłem przy młodszym dziecku. Miałem dziś ciężką rozmowę z partnerką: o mojej ostatniej woli, o tym gdzie mnie pochować, jak podzielić majątek między dwojgiem dzieci, jak mnie ubrać w ostatnią drogę: takie tam przyziemne sprawy. Młodszy syn w tym czasie bawił się w swoim pokoju. Nie podejrzewałem nawet, że może podsłuchiwać... Gdy mówiłem mu "dobranoc" niespodziewanie zapytał:
-tato, a czy bez Ciebie
  • 69
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 35
@trochelipa

gdzie tu przegryw?


Gdy z dnia na dzień przestajesz chodzić, robisz w pieluchy, bo nie panujesz nad zwieraczami, gdy wszystkie Twoje oszczędności szlag trafił, bo poszły na leczenie, gdy do renty zostały dwa tygodnie, a Ty masz 25 złotych i wiesz, że nie będziesz mieć za co jeść, gdy słyszysz od lekarza, że to czas by zająć się sobą, bo już Cię leczyć nie będą to dopiero wiesz co to
  • Odpowiedz
Od kiedy zachorowałem zauważyłem, że bliscy mi ludzie zaczęli traktować mnie trochę ulgowo. Zbyt wiele się ode mnie nie wymaga, jeśli ktoś ma o coś pretensje to zwykle tylko to sugeruje, zamiast wygarnąć mi wszystko w twarz. W końcu Kiszczak i tak ma dość problemów w życiu. Denerwuje mnie to strasznie. Na szczęście ostał mi się jeden kumpel, który potrafi mi d-----ć: Kiszczak, w chuju mam, że sobie umierasz. Miałeś się odezwać.
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 1497
Mój lekarz prowadzący na zakończenie dyżuru przyszedł ze mną pogadać. Ucieszył mnie i zmartwił zarazem. Mogę iść do domu, fajnie, jednak moje leczenie jest w zasadzie zakończone i opiekę nade mną przejmie poradnia paliatywna. Poradził mi, bym wykorzystał pozostały mi czas na swoje sprawy. Tylko nie wiem jak. Jak powiedzieć 12 latkowi, że straci ojca? A może lepiej nic nikomu nie mówić i do końca udawać, że wszystko jest ok? K---a, nie
  • 343
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@kiszczak: uporządkuj sprawy formalne i wykorzystaj ten czas maksymalnie z rodziną. Powiedz chociaż żonie/matce swojego dziecka (nie wiem jaką macie sytuację), a młodemu jeśli nie chcesz, to nie mów, ale spędź z nim czas.
Możesz też napisać do niego listy - po Twojej śmierci, na ważne daty, urodziny - i przekazać komuś, by mu je wręczał w tych momentach jego życia.

Okropna sytuacja. Trzymaj się najdłużej jak się da
  • Odpowiedz
Czekam na przyjęcie na oddział. Do tej pory wszystko było standardowo, ale przed chwilą lekarz przestraszył mnie na maksa, bo zpytał czy wyrażę zgodę na wprowadzenie w stan śpiączki farmakologicznej jeśli zdecydują, że trzeba. Tak mnie zaskoczył, że wydukałem tylko: jeśli będzie taka konieczność.
Jeszcze żadnych zgód nie podpisywałem, ale po chwili straciłem tę pewność i zaufanie do lekarzy. Miraski, był ktoś wprowadzany w stan śpiączki? Jest się czego bać?
#pytanie
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@kiszczak: Ez ja jak byłem na oddziale i byl srovid to kazali mi podpisać ze nie odpowiadają za to co mi sie stanie po ich medykamentach , jeszcze pielegniarka do mnie ,,ze jak podpisze to mi dadzą leki , a jak nie to do domu" i siema nieboszczyk w bloku xd
  • Odpowiedz
Hej Miraski. Czuję się zobowiązany napisać otwarcie update sytuacji. Mój wpis o stanie zdrowia miał odzew większy niż mogłem się spodziewać. Część z Was pisała do mnie wiadomości prywatne. Było tego tyle, że mogłem coś pominąć. Jeśli tak się stało i komuś nie odpisalem, to przepraszam. Nie było to celowe. Za wyrazy wsparcia, każda pojedynczą wiadomość i okazaną pomoc finansową serdecznie dziękuję. Wszystkim.
No więc jeśli kogoś nadal to interesuje wszystko zmienia
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 505
Pewnie niewielu jest zainteresowanych, być może nikt, ale chyba niestety nie doczekam się przeszczepu. Pojawiły się komplikacje, sił niestety też już co raz mniej. Gdyby nagle moja aktywność na Wykopie zanikła, to będzie znaczyło, że mój organizm skapitulował i mnie z życia wylogował. Nie poddaję się, walczę, ale jest cholernie ciężko. Chyba pierwszy raz od próby samobójczej czuję, że nie chcę jeszcze umierać. Ale k---a umieram( ͡° ʖ̯ ͡°
  • 64
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 82
@Eraclea Oczywiście, że peklowałem. Mam nawet dzieci. Co nie zmienia faktu, że jestem przegrywem. Mam wrażenie, że zrównujesz przegryw z incelstwem, co jest błędem.
  • Odpowiedz
@Baakedr: @kaeres: nie k.rwa, na pewno nie wpadł na pomysł wyleczenia wątroby i na pewno był przez lata leczenia u jednego lekarza, nie u setki. To nie jest tak, że jeżeli będziesz się starać wystarczająco mocno to mocą przyjaźni pokonasz chorobę jak w filmach. Większość umierających przed śmiercią wyczerpała wszelkie konwencjonalne metody leczenia a także miała przystawiane pijawki, akupunkturę, akupresurę, próbowała jeść x, y i z i naklejać
  • Odpowiedz
  • 2
@DoktorNauk No właśnie już mnie na oddziale nastraszyli, że niestety przeszczep nerki boli. W sensie nie sama operacja, bo śpisz, ale nową nerkę wciskają jako trzecią w jamę brzuszną nie usuwając starych i już po obudzeniu pierwsze dwa dni się ona "układa".
  • Odpowiedz
Mirki, k---a muszę się wyżalić. Okazuje się, że mogę zapomnieć już o wieczornym piwie nawet. Niewydolność nerek weszła na 4 stopień, więc już prosta droga do przeszczepu. A tak lubię p--o( ͡° ʖ̯ ͡°)
#zalesie #kiszczakchoruje
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Jestem p------y. Pielegniarki naskarżyły lekarzowi, ze po nocach nie śpię. Jutro mam wiec konsultację psychologiczną w szpitalu. Ostatnim razem taka konsultacja skoczyla sie przymusowymi 3 dniami w psychiatryku, wiec teraz jak tylko slysze pielęgniarkę udaję, że śpię.
#depresja #bezsennosc #kiszczakchoruje
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 3
@wysuszony U mnie to skomplikowane, bo i nerki i wątroba nie działają jak trzeba, wiec przeciwbólowe tylko w ostatecznosci. O 18-19 jade na rezonans i dopiero po tym mam coś dostać.
  • Odpowiedz
  • 2
@leglion Nie. Najpierw siadly nerki, pozniej watroba, dopiero pozniej porażenie.
Dla kogoś nieobeznanego to może wydawać się dziwne, ale diagnoza chorób neurologicznych to nie bułka z masłem i czasem trwa nawet lata:( tak wyglada smutna rzeczywistość jesli tylko zachorujesz na coś nietypowego.
  • Odpowiedz
Moje #pokazforme
Wiem, ze wielu mnie wysmieje, ale przy porazeniu czterokonczynowym jestem z s----e dumny. Jestem bez kul (pol roku) i robię co mogę. Przy dosc duzych dawkach sterydow ( encorton 50mg/doba,) utrzymyje wagę poniżej 90 kg. Do adonisa daleko, ale czuję radość.
#gownowpis #kiszczakchoruje
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Mireczki, jak część z Was wie choruje dość bardzo oraz jestem ojcem dwójki dzieci. Jako, że nie chodzę jest niewiele aktywności, na które mogę sobie pozwolić z 8 letnim Synem więc gramy w gry:) Żeby urozmaicić trochę rozrywkę Syn postanowił założyć kanał na którym wrzuca krótkie gameplaye. Nic specjalnego, ale strasznie obczaja wyświetlenia:) Nabijcie choć trochę odsłon na jakimkolwiek filmiku, żeby zrobić dzieciakowi radość, proszę Was.
https://www.youtube.com/channel/UCMQyksnYi9O1JmwpFKlEYGw
#kiszczakchoruje #youtube
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Skieruj uwagę dziecka na coś innego.


@Czeggu: Syn trenuje piłkę, bieganie, potrafi złożyć kompa z części. Ma sporo zdolności, to ja jednak w naszej dwójce jestem najbardziej ograniczony ze względu na to, że nie chodzę. Nie poharatam z Nim w gałę, nie pobiegam, nie powygłupiam się. A o jego aktywność w sieci nie martw się- nie da się przed tym uchronić, ale jest dobrze monitorowany:)
  • Odpowiedz
  • 0
@iEarth Nie wiem, bo tym razem zdrowo głową p---------m jak przytomność straciłem. Mam nadzieję, że wieczorem sobie w domku będę dokańczać swój serial ;-)
  • Odpowiedz
Mirki, gdy myślicie, że problemy Was przytłaczają to pomyślcie, że to wszystko c--j.
Wagę prawdziwych problemów człowiek uświadamia sobie gdy dojście do toalety to szczyt możliwości fizycznych.
#gorzkiezale #zalesie #kiszczakchoruje
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Mirki, teraz napisze Wam coś bardzo osobistego o tym jak bardzo zmienia się sposób myślenia człowieka w chorobie. Jakiś czas temu mocno zachorowałem. Czekałem jak na wyrok, czy to choroba śmiertelna, czy da się wyleczyć. Z początku przyjąłem to odważnie- "jak ma mnie zabić to najlepiej szybko i bezboleśnie". Z czasem jednak bałem się coraz bardziej. Jak widać wola życia jest jednak w człowieku ogromna. I zacząłem sobie mówić- już wolę chorować,
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@kiszczak: nie znam Cie, ale trzymaj sie mocno. Bylem rok temu w takiej sytuacji jak Ty, tylko dzieki blyskawucznej diagnozie i szybkiej operacji pisze te słowa, majac w perspektywie kolejna wizyte w szpitalu. Wiem, jakie rzeczy dzieja sie w glowie, ale uczynia Cie tylko silniejszym. Powodzenia.
  • Odpowiedz
Widzę tych ludzi ludzi w szpitalach i z każdą godziną upewniam się, że w TEN sposób chyba nie warto tego ciągnąć.


@kiszczak: Dlatego. Nikt nie miałby ochoty spędzić miesięcy w takich miejscach, cierpiąc, bez pewności, że rezultat będzie pozytywny, jedynie z nadzieją. Do tego jesteś rozczarowany diagnozą.

Idziesz na wojnę. Większość żołnierzy nie cieszy się z powodu pójścia na wojnę, idą bo im każą.
  • Odpowiedz