Dziś na oddziale umarła pacjentka. Niby obca mi osoba, tylko dwa razy zamieniliśmy kilka słów, gdy złapała mnie przechodzącego obok jej sali, bym poprosił pielęgniarkę. Niby nie powinno mnie to obejść, a jednak obeszło. Mam ambiwalentne uczucia. Z jednej strony czuję smutek z powodu czyjejś śmierci, a z drugiej złość na jej rodzinę. Praktycznie nikt jej nie odwiedzał, a jeśli już, wpadał tylko na chwilkę. Umierała sama. Ale już po jej śmierci
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dobra Mirki, teraz bez jaj. Opowiem Wam coś osobistego.
Całe życie niezbyt dbałem o zdrowie, mimo zupełnie odwrotnych zaleceń lekarzy. Tak się stało, że organizm odmówił jednak posłuszeństwa szybciej niż bym się spodziewał. Naraz siadły nerki oraz wątroba. Właśnie czekam na biopsję nerki, a nawet jak ta wyjdzie pozytywnie to i tak wesoło nie jest. Zawsze uważałem się za osobę twardo stąpającą po ziemi, która przyjmuje życie jakim jest, jednak tym razem
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@kiszczak: Dobrze kojarzę że miałeś kiedyś inne konto tutaj, czy zawsze pod tym nickiem? Mądry Polak po szkodzie, w zasadzie robię dokładnie to samo, jeszcze trochę przed trzydziestką a też zaczynam co raz częściej odwiedzać lekarzy przez to że cały czas olewałem co do mnie wcześniej mówili. Trzymaj się i walcz, masz dla kogo.
  • Odpowiedz