@DonVincento: wyborna płyta, jak ją pierwszy raz usłyszałem to katowałem przez kilka tygodni codziennie. Kettle świetny riff, reszta również, ale najlepsza moim zdaniem suita tytułowa - to solo w 26:30, bez wyczynów typu Coltrane ale za to jaki klimat i wpasowanie
  • Odpowiedz
@JanuszKek: Cóż, oryginalny nie będę. Najlepsza rzecz jaką Colosseum nagrało. Tytułowa suita to majstersztyk. Płyta kompletna od początku do ostatniego akordu, a nawet znalazło się tutaj miejsce dla odrobiny bluesa :)
  • Odpowiedz
@JanuszKek: Santana nagrał też rok później dosyć dziwny album z Alice Coltrane. Sprawdź sobie jazzowy Caravanserai, jego absolutne opus magnum, poziom do którego już nigdy więcej się nie zbliżył.

Mam trochę mieszane uczucia co do tej płyty (która była hołdem dla Johna Coltrane'a), aczkolwiek teraz daję jej wyższą ocenę niż kiedyś. Santana ewidentnie zdominowany przez McLaughlina, słychać to chociażby w takim Let Us Go Into The House Of The
D.....o - @JanuszKek: Santana nagrał też rok później dosyć dziwny album z Alice Coltr...
  • Odpowiedz
@DonVincento: ta płyta zazwyczaj jest świetna do wejścia w fusion dla kogoś kto słucha hard rocka czy metalu.
Pierwsza rzecz od Mahavishnu którą usłyszałem jest właśnie z tej płyty, a ta dalej zachwyca ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz
@JanuszKek: to wiem po moich niesamowitych, uwaga uwaga, dwóch tygodniach stosunkowo intensywnego kontaktu xD (a może dopiero się dowiem xd) Ogółem na ten moment mam wrażenie, że jazz operuje na tej płaszczyźnie tonalizmu, którą pan potężny Żyd przeoczył, gdy dochodził do wniosku, że nic więcej już się z niego nie wyciśnie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz