Listopad 1886 roku.
Prawykonanie „Symfonii na trzy łyżki herbaty” zostaje przerwane w połowie taktu. Brzęk srebra o cienką porcelanę, masowe omdlenie w pierwszym rzędzie i dyrygent, który w absolutnym amoku wrzeszczy ze sceny: „Jam już nie sobą,..." po czym znika w mroku nocy z batutą oblepioną gęstymi fusami...
„Dzidek ! oszty herbatniku...”
🔗 https://pansiateczko.bandcamp.com/track/dzidek-oszty-herbatniku
Prawykonanie „Symfonii na trzy łyżki herbaty” zostaje przerwane w połowie taktu. Brzęk srebra o cienką porcelanę, masowe omdlenie w pierwszym rzędzie i dyrygent, który w absolutnym amoku wrzeszczy ze sceny: „Jam już nie sobą,..." po czym znika w mroku nocy z batutą oblepioną gęstymi fusami...
„Dzidek ! oszty herbatniku...”
🔗 https://pansiateczko.bandcamp.com/track/dzidek-oszty-herbatniku






















W muzyce którą wrzucam, nie chodzi o chwytliwy refren czy prostą melodię. Liczy się barwa dźwięku, faktura, przestrzeń, napięcie, rytm, niestandardowa struktura i sposób budowania atmosfery.
Często wykorzystuje się syntezę modularną, nagrania terenowe, elektroakustykę, nieregularne podziały rytmiczne,