@BenizBurger: niby spoko ale kurde dla mnie to co robi Wooten czy Miller to już takie ostentacyjne bicie konia czasami i jakoś się przejadło.. Wolę zdecydowanie nowofalowych basistów jak Thundercat czy Mononeon :)
Po dłuższym czasie odświeżyłem sobie album Milesa Davisa "The Man with the Horn" z 1981 r. Mamy rok 2022, a muzyka ta brzmi w moich uszach wciąż zaskakująco świeżo. I wybornie. I niech tak już pozostanie. Poniżej pierwszy utwór z płyty - Fat Time.
@skitel112: niedawno robiłem rozeznanie i z tego co pamiętam to dużo ludzi chwaliło krk ale 4 generacji, niewiele drozszy od classica którego podlinkowałeś
Pharaoah Sanders, kompozytor jazzowy i saksofonista, tak ceniony przez Coltrane'a czy Colemana - zmarł 24 września 2022 r. w Los Angeles. Na myśl przychodzą mi jego dwie płyty: Moim Child (1990) oraz Message from Home (1996). Muzyka na nich zawarta wydaje mi się uporządkowana, schludna, chwilami wręcz elegancka, z wyraźną nutą - trudnego do wyrażenia słowami - pogodnego spokoju. Płyta Message from Home, będąca zwrotem ku afrykańskim korzeniom - wyborna. Mam
"Your Number Please" Julie London 1959 r. Z nią mam ten problem, że wszystko podobnie śpiewa ale z taktem. Muzycznie, orkiestrowo jest fajnie bo Previn daje radę. Ech... Lata 50 w muzyce. Ten pop-jazz. Dobre na dobranoc, na chilla.
#jazz #muzyka