Sytuacja w sklepie ABC. Do kasy podchodzi facet, którego zachowanie wskazywało na stan upojenia alkoholowego.

- Dzień Dobry.

- Dzień Dobry.

- Pół banana poproszę.

- Słucham?

- No, pół banana poproszę.

- Ale my tu nie sprzedajemy bananów na połówki.

- Ale, ja pół banana poproszę.

- Banany sprzedajemy tylko na sztuki.

- O #!$%@? sorry, pół arbuza, pół arbuza. #!$%@?ło mi się.

#heheszky
@kineczka1981: Trochę ci nie wyszło bo w prywatnym sklepie jak chcesz to możesz sobie sprzedawać co i kiedy chcesz w przeciwieństwie do np. lekarzy pracujących za pieniądze podatników w szpitalach (nie prywatnych)

Bardziej można by było to porównać do strażaków, którzy wierzą w boga piorunów i nie będą gasić domów, które się palą po uderzeniu piorunem.