Cześć. Opowiem wam dzisiaj moją historię. Wiem, że ten schemat jest stary jak świat, ale może komuś z was pomoże w podjęciu właściwej decyzji, a ja będę mógł się komuś wyżalić.

Poznałem pewną dziewczyną na studiach. Chodzi do mojej grupy. Na początku łączyły nas relacje czysto koleżeńskie, jednak po pewnym czasie zaczęliśmy się stawać dla siebie kimś więcej. Przynajmniej tak mi się wydawało.

Angażowaliśmy się w tą relacje po równo. Rozmawialiśmy, spotykaliśmy się po zajęciach, chodziliśmy na imprezy. Ja cały czas miałem ochotę na coś więcej, jednak jej to chyba wystarczało. Mimo tego dawała mi jakieś nadzieje, raz nawet się pocałowaliśmy. Ta relacja mnie niszczyła, bardzo się wkręciłem, byłem na każde jej skinienie, pieskowałem jej i o nią zabiegałem Im bardziej ona zaczynała mnie mieć w dupie, tym bardziej ja się starałem. Tłumaczyłem to sobie tak, że będzie lepiej, że to pewnie przejściowe, że to może moja wina - i w takim przekonaniu przetrwałem pół roku. Patrząc na to obiektywnie zachowywałem się jak j----a ciota. Latałem z nią, a ona wdeptywała mnie w ziemie. Nie widziałem tego, bo byłem (i nadal jestem) w niej zakochany.

Wczoraj
  • 22
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Miraski, takie małe #oswiadczenie, trochę #coolstory. Nigdy chyba nie zrozumiem jak działa #friendzone. Zdarzało mi się przyjaźnić z Kobietami ale TYLKO wtedy kiedy ja tego chciałem. Ba, zdarzało mi się nawet "robić dla Nich wszystko" ale tylko dlatego, że na tym polega przyjaźń i działa to w dwie strony.

Jak dla mnie problem z większością ludzi polega na tym, że nie potrafią poprawnie ocenić sytuacji a potem podejmować stanowczych decyzji. To akurat inna cecha ludzi, przez którą wielu traci "wszystko" i to nie tylko w związkach. Ja rozumiem, że jeśli w coś się zainwestowało sporo swojego czasu, uczuć etc to ciężko to zostawić i przerzucić się na nowe rzeczy, ale bez przesady. Nie twierdzę, że za każdym razem jak podbijałem do dziewczyny to mi się to udawało, bo tak nie było. Jednak jeśli po kilku spotkaniach, pomimo odczuwania ogromnej atrakcji widzę, że dziewczyna nie jest zainteresowana albo szuka jelenia - zostawiam znajomość. Nie - to nie, szanuje siebie, swój czas na tyle żeby nie marnować go na rzeczy które nie rokują na przyszłość. Jest tyle wspaniałych Kobiet do poznania, tyle książek do przeczytania, tyle innych aktywności, że zawieszenie się przy jednej Kobiecie jest zupełnie bezsensowne. Serio, nie jest to trudne.

Chciałem zarzucić jakąś puentę czy coś, ale w sumie to i tak nikt tego nie przeczyta, a jeśli przeczyta to każdy będzie miec swoje przegrywowe przemyślenia/pomysły więc nie ma to
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

którzy nie są tak zajebiści jak ty


@Attrazione: @ri7h: Tak naprawdę tu nie trzeba silnej osobowości, tylko trzeba nauczyć się, kiedy "nie" znaczy "nie" i nie robić sobie nadziei, tylko iść dalej. Inaczej robi się z siebie idiotę :P
  • Odpowiedz
@ri7h: ale tu właśnie o to chodzi, nie każdy rodzi się asertywny, dynamiczny itp. itd.

jak wszędzie ci trąbią że dziewczyna to najważniejsze co trzeba mieć, że to decyduje o wartości faceta itp. to potem taki gość jest zdesperowany i nie myśli racjonalnie

a jak jesteś kucem, spędzasz życie w "piwnicy" itp. to masz jeszcze
  • Odpowiedz
Witajcie drogie #niebieskiepaski i #rozowepaski!

Chciałem się z wami podzielić moją krótką historię.Ponad ćwierćwiecze już za mną, ale to co mnie spotkało ostatnio przerosło moje największe oczekiwania.Zawsze śmiałem się z #przegryw, że sobie nie radzą, ze swoimi problemami emocjonalnymi.Dwa lata temu poznałem pewnego różowego paska, na początku wiadomo zwykła znajomość, wspólne imprezy itd itp. Z czasem zauważyłem, że zaczynam lubić tą osobę coraz bardziej (nie ma tu mowy o żadnym zakochaniu itd), wspólne spędzanie czasu i wspólne rozmowy to było coś co mnie nakręcało. Układało się całkiem spoko, cieszył mnie taki mini #friendzone bez żadnych zobowiązań, ot zwykła znajomość, która miała aspirację na przyjaźń - taki był mój cel, zostać jej przyjacielem. Wątpiłem bardzo by wynikło z tego coś więcej, trudno mi powiedzieć dlaczego ale ja to po prostu wiedziałem. Nie przeszkadzało mi to, wręcz przeciwnie. Jednocześnie zauważyłem w sobie, że ten różowy pasek dodał kolorytu do mojego życia. Niczego mi nigdy nie brakowało, a jednak, dopiero ona pokazała mi, że coś jeszcze mogę w swoim życiu zmienić. Chciałem awansować w tej znajomości wyżej, tak by mieć ją jeszcze bliżej siebie a nie tylko raz w miesiącu z okazji jakiejś imprezy lub paru gadek na tlenie czy innym komunikatorze (chodziło mi o zintensyfikowanie spotkań), kilka razy się udało i już myślałem, że wszystko zaczyna iść w dobrym kierunku.Zaczęła mieć w moim życiu dość niebezpieczną pozycję, wielbiłem jej towarzystwo i chciałem zrobić dla niej wszystko.Zaślepiłem się totalnie jej osobą i nie mogłem tego w---------ć z głowy, znajomi próbowali mnie od tego uratować ale ja byłem totalnym ignorantem i nie słuchałem tego co próbują mi przetłumaczyć. Wkręciłem sobie, że są negatywnie do mnie nastawieni i robią to specjalnie by mi zbrzydła.

Brzmi pięknie? Otóż, ona miała to w dupie, totalnie mnie ignorowała i miała mnie gdzieś, ja dalej trwałem zaślepiony w tym wszystkim, że to jest normalne, że to może ze mną jest coś nie tak bo na siłę chce się w--------ć w jej życie. Byłem praktycznie na każde jej skinienie i zrobiłbym wszystko co tylko by chciała. Ona o tym dobrze wiedziała i wykorzystywała to, ale dla mnie nigdy nie potrafiła znaleźć nawet chwili czasu. Zawsze sobie to jakoś tłumaczyłem, próbowałem zrozumieć i iść dalej. Po pięknym początku tej znajomości przyszedł czas na długą drogę pełną mordęgi którą musiałem przebyć żeby to zrozumieć. Nie widywaliśmy się praktycznie wcale, rozmawialiśmy tylko o nic nie znaczących pierdołach, czekałem na jakiś znak, na jakąś szansę. Umiejętnie dawkowała mi nadzieję, gdy widziała, że już nie mam dalej sił tak ciągnąć, gdy się ponownie nakręcałem -
  • 33
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Gorzkie_zale: nie ma co rozpamiętywać bo to do niczego nie prowadzi. no chyba że chcesz się katować ale to jest sadomasochizm. skoro tak c-----o Cie potraktowała to nie jest Ciebie warta i tyle. Uwierz mi że lepiej teraz niż miała by Cię zostawić jak byś na prawdę jej potrzebował.

moja mnie zostawiła po 10 latach, z------a mi kase ale zeby bylo śmieszniej to poszła w p---u jak byłem w pracy.
  • Odpowiedz
Eh, Mireczki... Właśnie byłem się spotkać z moją miłością i #rozowympaskiem z którym jako jedynym potrafię sobie wyobrazić wspólną przyszłość. Problem w tym że ona wyjechała studiować i mieszkać na jeden koniec polski, ja pracuję na drugim końcu polski i ogólnie hujnia na maxa. Więc zostałem swego rodzaju sfriendzonowany. ;_; Mówię Wam, smutek motzno... No ale przynajmniej mam #tylkomirko.

#friendzone #gorzkiezale #tfwnogf
  • 17
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#tfwnogf #friendzone

Jest sobie pewna dziewczyna, którą w liceum bardzo, bardzo lubiłem, a ona mnie też, ale nie tak, jak bym chciał. Oczywiście wielokrotnie próbowałem to zmienić, ale skończyło się tak jak się domyślacie - nic nie wyszło i tylko się wygłupiłem. Powiedziała oczywiście że jej mimo wszystko 'zależy' itd więc znajomość kontynuowaliśmy, choć widując się rzadziej niż poprzednio. Ale gdy skończyło się liceum, wyjechałem na studia i kontakt się zupełnie (i w sumie dobrze mi z tym było).

A teraz, jakieś 1,5 roku kiedy ostatni raz ją widziałem i rozmawiałem, w Sylwestra, 20 minut przed północą pisze i pyta co u mnie. BUM, wspomnienia powróciły, usiadłem na kanapie ściskając ten telefon myśląc, co odpisać i mój pijany umysł wymyślił taki oto plan:

  • 15
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

No jak tak wszyscy to wszyscy #podsumowanie2013 robią, to ja też się pokuszę. W kolejności chronologicznej-co-mi-się-przypomni co mniej więcej się u mnie ciekawego działo:

1. już 1. stycznia wyszedłem z #friendzone i zaraz będzie rok, który spędziłem z dziewczyną mojego życia :)

2. zacząłem korzystać z wykopu i mirko (mimo, że konto mam tu dłużej)

3.
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach