Wczoraj wieczorem zrobiłem sobie takie coś, że jak już wszystkie zadania zostały wykonane to usiadłem i w duchu powiedziałem do siebie "dobra robota jęczmień". Można powiedzieć, że mentalnie poklepałem się po głowie/plecach. Nawet fajne takie coś, całkiem przyjemne. Szkoda, że jak parę minut później położyłem się w łóżku to przez ogromne zmęczenie bardziej niż zazwyczaj miałem uczucie, że fajnie byłoby się przytulić do kogoś. No i w związku z tym jeszcze mi
Ja już w ciapongu. Źle się czuję fizycznie, mam nadzieję, że się dobrze wyśpię i jutro będzie lepiej. Trochę mi zimno było na uczelni. Z plusów to zatoki mam odetkane w końcu. Mentalnie za to jest spoko. Większość zadań na dziś wykonana. Teraz tylko wrócić do domu, wziąć prysznic, pozmywać i spakować na kolejny dzień pełen wyzwań. W ciągu dnia nie obyło się co prawda bez pewnych natrętnych myśli, ale o tyle