Lotto było chyba moją największą muzyczną porażką 2016 roku. "Elite Feline" z niezrozumiałych względów kompletnie pominąłem. Otrzeźwił mnie nieco sławny już ranking GW z 16' ale nie na tyle, aby jak najszybciej nadrobić zaległości. Sytuacja ta zmusiła mnie do szerszego spojrzenia na polską muzykę, co w przeciągu całego roku chyba nie wyszło mi na złe.
Pamiętniki Ryszarda Dżejmsa vol. 10: Portishead - The Rip (2008)
"Third" Portishead to chyba moja największa muzyczna życiowa porażka. Mimo świetnych utworów jak "Machine Gun" czy udostępniany tutaj "The Rip" kompletnie nie potrafię się przy tej płycie odnaleźć i w sumie sam nie wiem dlaczego. Teoretycznie wszystko sprzyja mi i moim gustom - postawienie kroku naprzód poprzez rozluźnienie związków z trip-hopem, mocne postawienie na muzyczne eksperymenty (z dużym udziałem bardzo
@user48736353001: dziękuje Ci za wyróżnienie :) To bardzo miłe. A co do samego Portishead to musze wrócić w 2018 tak jak do innych artystów. Ale o tym za chwilke u mnie :)
No ale chwileczkę, momencik. Nie wszyscy na raz. Proszę się nie pchać! Każdy zdąży zaplusować i powiedzieć "Jak to dobrze @Yehezkel, że po tak długiej przerwie wróciłeś odkurzyć swój muzyczny tag. Tęskniliśmy."
Bardzo lubię takie zabawy z konwencjami muzycznymi, jak na tej płycie. Rockowa massacra ; ) idelne rozpoczęcie weekendu.
Zimpel/Ziołek - Memory Dome (post-minimalism, z LP: Zimpel/Ziołek)
Ten album jest świetnym dowodem na to, jak w ostatnich latach publika została przez polskich artystów "rozpieszczona". Jeszcze w okolicach 2010 roku ta płyta zostałaby okrzyknięta sensacją ale 7 lat później przechodzi chyba trochę niezauważona.
Pewnie to kwestia rozbudzonych oczekiwań (a może to tylko dotyczy osobnika, który pisze te słowa?), ale po dwójce najważniejszych polskich muzyków spodziewałem się czegoś rewolucyjnego (albo i rewelacyjnego,
#muzyka #szentmuzak #animalcollective #experimentalpop #experimental