Lata temu byłem wielkim fanem Eragona. Gdzieś tam w sercu nadal mam tą serię i uwielbiam ją. Dlatego miłym zaskoczeniem było odkrycie w zeszłym roku, że Christopher Paolini wydał kolejną część dziejącą się w tym świecie. A konkretnie książkę o tytule "Murtagh".
W dużym skrócie - po wydarzeniach z cyklu gdzie głównym bohaterem był Eragon (w sumie wraz ze swoją smoczycą Saphirą) koncentrujemy się teraz na Murtaghu i Cierniu. Poznajemy ich dalsze
W dużym skrócie - po wydarzeniach z cyklu gdzie głównym bohaterem był Eragon (w sumie wraz ze swoją smoczycą Saphirą) koncentrujemy się teraz na Murtaghu i Cierniu. Poznajemy ich dalsze























O ile początek był mega interesujący - powrót do świata, wygląd Alagaesii po obaleniu Galbatorixa, tajemnica, jakiś kult, nowe zagrożenie, itd., tak później zaczęło mi się dłużyć. Połowa książki dzieje się w jednym miejscu, znienawidzona przeze mnie ogólnie w książkach niewola
Co do niewoli, to jak najbardziej zgodzę się, że miało mocne podłoże, jednak ogólnie nie przepadam za zniewoleniami, bo i tak wiadomo, że główny bohater