Na jakiej zasadzie biblioteki publiczne w Polsce otrzymują nowe książki? Mają jakiś budżet i kupują to co wybiorą, bazują na "ofiarach" od czytelników czy dostają jakieś egzemplarze od wydawnictw?
Tak mi się zebrało na przemyślenia. Lubimy narzekać na to, że "cebulaki nie czytajo książek" i w ogóle leży u nas czytelnictwo (chociaż to prawda), ale dla przeciętnego Janusza, Grażyny i ich syna Sebastiana rynek wydawniczy jest bezlitosny. Nowa






![Czytelnictwo Polaków 2014 według Biblioteki Narodowej na plus [raport]](https://wykop.pl/cdn/c3397993/link_ilBna8tm1VL9YAwkwXPFBST87VPaLbQq,w220h142.jpg)













![Czytaj zawsze i wszędzie [10 porad]](https://wykop.pl/cdn/c3397993/link_nQDerhzVYZYQLlBBgUf4ZDRUlLXu7Rq3,w220h142.jpg)


Komentarz usunięty przez autora