Zaczynamy kolejne wspaniałe odchamingowe popołudnie! Zaczynamy elektronicznie, bo nas stać. Mirki i mirabelki - Amon Tobin, cesarz sampli i król elektroniki. At the End of the Day. Jako bonus dorzucam inną wersję tego samego utworu w wykonaniu London Metropolitan Orchestra.
@splesnialytwarog: Ojejku, równie dobrze mógłby być Xenakis, Vangelis, Varese, Jarre, Eno... Ja na tym miejscu umieszczam Tobina nie przez jego dokonania i wkład w historię elektroniki, tylko przez to że jest moim ulubionym elektronicznym muzykiem + IMHO geniuszem w tym co robi.
@chilling: no właśnie nie wiadomo do końca;) mieszane mam uczucia, obiektywnie rzecz biorąc nie mam na co narzekać, praca super, paru ludzi poznałem, jednak już różne emocje targać zaczynają:)
Staram się pocieszać muzyką;)
Teraz jestem w pracy więc nie mogę wielce pisać, może pewnego wieczora rozwinę przemyślenia to dam znać, pozdrawiam;)
@Eliade: Nie sądziłem, że ktoś takie coś wrzuci :P. Często sprawdzam, ale teraz no kurde "wybacz ojcze bo zgrzeszyłem :D" . #!$%@? 3 PLUSY XD tak się robi fejm Xd ( jak chcesz to usunę wpis :D )
@Rapidos: XD powtórzę się :D WYBACZ OJCZE BO ZGRZESZYŁEM XD w ramach przeprosin zapodam coś co wam uszy urwie :D
Schiller - I Feel You (re-edited by Sam Popat) - Buddha-Bar
Dopiero po tylu latach potrafiłem docenić magię tego kawałka. Pamiętam, że jak leciał w mediach masowego przekazu te 10 lat temu to strasznie mi się nie podobał. Teraz na ostatnie minuty chillu przed weekendowym #!$%@? jest idealny :)
@polejpolej: hehe a ja po tych 10 latach go ciągle pamiętałam gdzieś w pamięci (a w sumie byłam smarkacz) i ostatnio go sobie odświeżyłam, bo zaczął mi po głowie chodzić i stwierdziłam, że to jest to :D Było małe zapętlanko ;d Plus okejka za Buddhe Bar! W ogóle Schiller jest całkiem spoczko