Jestem ciekawa co o tym myślicie, bo mi coacherki zaczęły wjeżdżać na psychę.
Ja mam dwadzieścia kilka lat i pracuję w korpo, zarabiam ok. 4300 zł na rękę. Mój chłop, rówieśnik, pracuje fizycznie, robi nadgodziny i zarabia ok. 6000 zł na rękę. Mieszkamy razem, w małym mieście, w mieszkaniu mojej mamy, więc nie obciąża nas odstępne co miesiąc. Mamy wspólne konto w banku, na które przelewamy co miesiąc taką samą kwotę i z
Ja mam dwadzieścia kilka lat i pracuję w korpo, zarabiam ok. 4300 zł na rękę. Mój chłop, rówieśnik, pracuje fizycznie, robi nadgodziny i zarabia ok. 6000 zł na rękę. Mieszkamy razem, w małym mieście, w mieszkaniu mojej mamy, więc nie obciąża nas odstępne co miesiąc. Mamy wspólne konto w banku, na które przelewamy co miesiąc taką samą kwotę i z








Pytanie raczej nie jest kierowane do chadów którzy mogą sobie przebierać 8-10/10.
Chodzi mi bardziej o to jak byście się czuli ze świadomością że mijacie na ulicy wiele takich które was jednak bardziej pociągają, przynajmniej fizycznie, podczas gdy wasza nie jest aż tak ponętna (co nie znaczy że wcale).
Zaakceptowalibyście taki stan rzeczy, czy wchodzicie
Pierwsza sprawa to czy da się twoim zdaniem z tej szóstki zrobić coś więcej? Nie bardzo nakreśliłeś temat dlaczego tutaj tylko 6, czy to kwestia wzrostu, zębów, rysów twarzy, nadwagi itp
Jeśli myślisz długofalowo o związku to prawda jest taka, że po 2-3 latach faza zauroczenia mija i żeby związek utrzymać to trzeba się sporo nagadać, pójść na kompromisy, nie mówię już o tematach jak budowy/remonty/śluby/dzieci. Więc może i