latał ktoś ostatnio #ryanair? bardzo są restrykcyjni w kwestii bagażu podręcznego? mam akurat plecak o 5cm przekraczający dozwolony wymiar (dł 45cm zamiast dozwolonego 40 szer 30 zamiast 25) i zastanawiałem się czy szukać mniejszego czy się wyluzować #latanie #podrozujzwykopem i trochę #januszebiznesu
@villain: to chyba akurat zależy od lotniska i ekipy obsługującej lot, bo ci ludzie, co to weryfikują niekoniecznie muszą być od Ryanaira. Leciałem dwa tyg temu i też miałem lekko większy podręczny i tu nie było problemu, ale rejestrowany miałem za cięzki o 700g i w Polsce kazali mi przepakować/dopłacić. Na powrocie (Hiszpania) ten sam podręczny i też nie było problemu, ale rejestrowany miałem przeważony już o 2kg a nie
@villain: różnie, na prawdę różnie. widziałem raz typa co miał plecak tak na oko z 25cm za wysoki i nikt go nie sprawdził. a za nim gościa wzięli do kontroli z torbą o wiele mniejszą i musiał dopłacić. ale wydaje mi się, że w tym roku ogólnie łapią więcej osób niż we wcześniejszych latach
Pogoda dopisała, ale w cieniach i z górki to chłodno. Jak na (raczej) ostatnią wycieczkę w tym roku, dużo podgórek obowiązkowo. Aha, jedzenie pizzy przed największym podjazdem, jak należało się spodziewać, pomysłem jest słabym
Pogoda dopisała, jeszcze ciepło, ale czuć, że to już nie długo. W cieniach chłodno, w słońcu gorąco. Śniegu na szczęście jeszcze na horyzoncie nie widać.
Zwykle takie 100+ to mija całkiem przyjemnie, ale czasem są dni jakby na ręcznym jechać. No to dziś taki był. Choć pogoda super, to wymęczone jak nigdy.
Były górki, to muszą być krowy, wiadomo. W końcu przestało padać i można było w rower, choć temperatury dalekie od tych lipcowych, zwłaszcza wyżej i na zjazdach dało się to odczuć. Po co komu ta jesień?;)
Ależ wypas pogoda. Lato w pełni, więc start nieco wcześniej. nawet lekko chłodem podało w cieniach, ale oczywiście w podgórkach ledwo człowiek dyszał. Mówiłem już, że nic nie smakuje tak jak weizen za górką? Oj tak:)
Nawet nie wiem jak to skomentować. Myślałem, że wyzionę ducha, wywalę rower w krzaki i padnę i nigdy się nie podniosę. 12km przewyższeń ze średnią 14%. Upał. Miliard brzęcząco-gryzących stworzeń. Tylko myśl o zimnym piwie w schronisku jak cieniutka niteczka ciągnęła mnie do góry. Bardzo cieniutka. Ale wystarczyła:)
Na mojej standartowej trasie do oblatania w tygodniu nastąpił dziś mega postęp. Było trochę więcej dni przerwy, bo lało, noga odpoczła, no i się zrobił bardzo miły prezent urodzinowy
Było trochę więcej, ale nawigacja padła jakieś 6km przed domem. Kabelka do ładowania ZNÓW nie wziąłem. Wrr. Ale było bardzo zacnie. Aha, po drodze nie ma przepaści, tylko ostatnio coś export do suunto takie daje efekty, no ale żadna inna apka nie pozwala takiej ładnej grafiki wysokości wrzucić. Jakby ktoś był ciekaw, to używam RunGap do przerzucania tras między różnymi apkami, takimi jak wlasnie suunto ,
Dziś prawie rozjechałem całkiem okazały egzemplarz wonsz nie znanej mi proweniencji. Oczywiście zanim zahamowałem, wyjąłem tel to już się wpakował w trawę, ale widać, że krótki nie był
źródło: Zrzut ekranu 2024-02-6 o 18.34.48
Pobierz