Trymusowe ciekawostki: upadek cywilizacji rzymskiej widziany w rozpowszechnieniu blondynów w spodniach.
Gdy dziś wielu widzi zagrożenie w tzw. multikulti, którego najjaskrawszą oznaką ma być rosnący udział ludzi o ciemnej karnacji w populacji Europy, a z drugiej strony we wszelkich wynalazkach nowoczesnej mody męskiej (mężczyzni w dziwacznych tunikach etc) branych za oznakę ożywienia tendencji "postępowych" sytuacja schyłku imperium rzymskiego była zadziwiająco i paradoksalnie odwrotna.
Rzymianie nie byli rasistami we współczesnym tego słowa znaczeniu. Pod ich
@Aleksander_Newski: dość zwięzłym i analitycznym przeglądem starszych koncepcji i próbą wypracowania nowej jest książa A. Goldsworthy, How Rome Fell. Death of a Superpower. Do znalezienia w sieci. Inne polecałem jakiś czas temu Jones, Heather (najprzystępniejsza i jest po polsku), Halsall.
@Czajna_Seczen: przekaz zamieścił w swej kronice z XIII w. Giraldus Cambrensis, ale zdaje się, że czytałem gdzieś alternatywny, ale teraz nie jestem pewien. Być może jest to zwykła próba oczernienia pogańskich obrzędów przez chrześcijańskiego pisarza.
Trymusowe polecanki: kryzys i upadek cesarstwa rzymskiego cz.1
Nie ma chyba w nowożytnej historiografii dzieła porównywalnego do The Decline and Fall of the Roman Empire Edwarda Gibbona. Absolutny rozpisany na kilkanaście tomów (12) klasyk, którego rozmach, znakomite walory językowe i innowacyjność zapewniły mu status jednego z kamieni milowych w dziejach historiografii. Rzadko się zdarza, aby książka naukowa wydana w II. poł. XVIII wieku zachowywała niewątpliwą wartość poznawczą dla współczesnego czytelnika. I nawet
Trymusowe polecanki: najlepsza jednotomowa historia Bizancjum.
Książka Warrena Treadgolda, A History of the Byzantine State and Society, Stanford: Stanford University Press 1997, (1020 stron) dzierży trymusowy tytuł najlepszego jednotomowego opracowania dziejów cesarstwa bizantyjskiego.
@cherrycoke2l: Jeśli nie znasz, to jest całkiem ciekawa powieść historyczna Miki Waltariego "Czarny Anioł" osadzona w czasie ostatecznego oblężenia Konstantynopola.
W literaturze ludowej czasów staropolskich wśród bohaterów dających ewidentnie zły przykład często przewija się postać oszusta. Miara piwa czy wódki była wówczas czymś świętym, stąd potępienie dla wszelakiego rodzaju karczmarzy i karczmarek oszukujących podchmielonych już chłopów. Postać ta pojawia się i w ikonografii. Wśród polichromii siedemnastowiecznego kościoła w Słopianowie (wielkopolskie) wyróżnia się scena przedstawiająca diabła dzierżącego za kark nieszczęsną kobietę, która 'nie dolewała".
Wbrew pozorom wyrazenie to nie ma charakteru abstrakcyjnego i wywodzi sie z pierwotnych miar dlugosci. Wowczas gdy nie wymagano od miar dokladnosci, ale prostoty, praktycznosci i intuicyjnosci, miary takie jak 'na rzut kamieniem', 'na strzal z łuku', 'na rzut siekierą' 'na slyszalnosc rżenia konia' były oczywistym i wygodnym narzędziem poruszania się w przestrzeni. Wszelkie łokcie, stopy, sążnie należą już do wyszego stadium rozwoju miernictwa. Na Słowacji jeszcze pod koniec
@Anorax: nigdzie nie pisałem o powszechności tego przekonania! Panowało ono m. in. w późnośredniowiecznej Francji. Pojawia się chociażby jako wątek w popularnym romansie Galeran de Bretagne (XIII w), gdzie w odpowiednim kontekście jedna z bohaterek zarzuca pewnemu rycerzowi, iż wszyscy wiedzą, że bliźniaki mają dwóch ojców.
Pewne greckie źródło z początku V w. p.n.e. informuje nas, że kobiecie karmiącej dziewczynkę (niemowlę) przysługiwały dwa razy mniejsze racje żywnościowe niż kobiecie karmiącej chłopca. Nic lepiej nie ilustruje charakterystycznego dla cywilizacji greckiej postrzegania płci...
Jeśli ktoś chce świetnego wprowadzenia w świat kobiet antyku polecam książkę pod wiele mówiącym tytułem Goddesses, Whores, Wives And Slaves: Women in Classical Antiquity (Sarah Pomeroy).
We wczesnym średniowieczu popularnym sposobem na rozstrzyganie sporów sądowych były tzw. sądy Boże (iudicia Dei, ordalia). Jedną z przyjętych wariantów był pojedynek stron (duellium). Istotnym problemem trapiącym prawników była jednak kwestia dopuszczalności walk kobiety i mężczyzny. Ci którzy akceptowali tego typu pojedynki zalecali, aby dla wyrównania szans mężczyzna walczył zakopany po pas w ziemi...
Najlepszą książkę poświęcił sądom Bożym R. Bartlett, Trial by Fire and Water: The Medieval
@trymvs: Sądy Boże były popularne przez całe średniowiecze. W piętnastowiecznych traktatach o fechtunku uczono nawet specjalnych technik walki w czasie pojedynku sądowego. Przykładem takiego traktatu może być "Gladiatoria" z ok. 1430 roku.
Trymusowe ciekawostki nr 42: antykrólicza rewolucja.
Mało kto wie, ale pierwszymi oznakami rewolucyjnego ducha jeszcze kilka miesięcy przed zburzeniem Bastylii było powszechne na wsi tępienie królików i niszczenie gołębników. Chłopi uzbrojeni w pałki, sierpy i kosy przeczesywali okoliczne łąki i lasy bezlitośnie tępiąc zwierzęta, pozostające dotąd pod ścisłą ochroną (polowanie na nie było zarezerwowane dla szlachetnie urodzonych). Podobnie wyżywano się na wydzielonych w kościołach ławkach dla miejscowych panów.
@stawros35: po polsku niewiele jest prac o rewolucji, które są przyjazne dla zwykłego czytelnika. Są świetne prace Baszkiewicza (chociaż "marksistowskie"), ale jego styl choć bardzo inteligentny to dość wymagający. Osobiście poleciłbym Gilotynę i Krzyż - Warrena H. Carrolla, z zastrzeżeniem, że to interpretacja ze stanowiska ortodoksyjnego katolika i trzeba brać poprawkę na mocny subiektywizm, ale czyta się dobrze.
Trymusowe ciekawostki nr 41: perwersyjni władcy renesansu.
Znamy doskonale wyczyny krwawych rzymskich cesarzy uwiecznione w dziełach Tacyta czy Swetoniusza. Nieszczęśliwie na naszym rynku niewiele jest opracowań przybliżających niesławne sylwetki włoskich despotów doby renesansu. Przebiegłość, wiarołomstwo i okrucieństwo podnieśli oni do rangi sztuki i zdawali się wzajemnie prześcigać w jej pielęgnowaniu. Dajmy tylko krótkie przykłady, resztę rezerwujmy na szerszy wpis na blogu.
Ferrante, który w 1458 roku zastąpił na tronie Neapolu swego ojca Alfonsa Aragońskiego
Trymusowe ciekawostki nr 40 - anorektyczne świnie.
Zanim doszło do XVIII wiecznej rewolucji w rolnictwie cała Europa borykała się z problemem paszy dla zwierząt. Dotkliwy brak pastwisk, odpowiednich obór, i kwestie mentalne sprawiały, że nie potrafiono zapewnić hodowanym zwierzętom odpowiedniej ilości pożywienia na zimę. Jesienią wybijano zatem część stad, a reszta musiała jakoś dotrwać do pierwszych wiosennych traw. Jeszcze w XVII wieku bydło było wiosną tak osłabione wychudzeniem, że ręcznie wynoszono je na
@trymvs: Warto chyba dodać, że w tamtym czasie Niemcy byli głodni takiej propagandy. Z jednej strony mieli duże ambicje, z drugiej strony właśnie dostali (niesprawiedliwie) po tyłku w wojnie i trzeba było znaleźć, wskazać jakąś siłę przeciwną narodowi.
Herodot, którego mieliście okazję w szkole poznać jako ojca historii nie wzdrygał się przed przedstawianiem swoim czytelnikom tego "jak było" nawet w kwestiach tak osobliwych jak nekrofilia.
W drugiej księdze swych dziejów dosadnie ilustruje uniwersalną zasadę ograniczonego zaufania na przykładzie egipskich speców od balsamowania.
Ikonografia średniowieczna zawiera charakterystyczne wyobrażenie ludzi ciągnących wozy. Jest to odbicie powracającego w ówczesnych kronikach motywy cudownej mobilizacji ludności przy budowie katedr. Cud taki zanotował m. in. opat pewnego klasztoru (Haimo z Saint Pierre sur Dives), opisując jak nagle tłumy mieszkańców Chartres wyległy z miasta i zaprzęgły się się do wozów załadowanych materiałami budowlanymi, aby brodząc po kolanach w błocie dokończyć budowę jednej z najwspanialszych katedr świata.
@trymvs: moze byc w tym ziarenko prawdy. Jak u nas stawiali kosciół jakoś w miedzywolniu to też ludzie sami przychodzili pomagać. Przychodzili ze swoimi narzedziemi, taczkami etc i robili za darmola.
@szymon_jude: oczywiście, ale zapinanie się do wozów dumnych przedstawicieli patrycjatu w miejsce zwierzęcia, które symbolizowało tępotę i uległość musiało mieć jakiś wymiar ideowy (jeśli nie intencjonalny to automatyczny). Tak samo król Robert Pobożny nie "z preferencji" całował trędowatych, a Ludwik IX nie dla towarzystwa zwykł jadać przy swym stole z żebrakami. W średniowieczu każdy miał do odegrania jakąś "idealną rolę". W tym przypadku odgrywali idealną rolę wspólnoty bożej, która jest
@Dave987654321: po pierwsze tylko część rur była wykonana z ołowiu (inne z drewna i terakoty), po drugie z powodów wolnego przepływu osadzał się w ich wnętrzu osad wapienny, który ograniczał przenikanie toksyn do wody, po trzecie Rzymianie mieli świadomość trującego charakteru ołowiu, po czwarte to stara teza, która się nie ostała.
F. Russo, F. Russo, Ancient Engineers’ Inventions, s. 128.
Podziwiając wyczyny wojenne naszych przodków rzadko zdajemy sobie sprawę, że dawne armie były po prostu śmierdzącymi wiecznie obsranymi bandami, przed którymi w popłochu uciekali cywile- nieważne swoi czy obcy. Z powodu tragicznego poziomu higieny, a przede wszystkim braku dostępu do czystej wody i (studnie były zbyt płytkie i często kopane w pobliżu ustępów) i świeżego jedzenia armiom tym stale towarzyszyły choroby zakaźne, zwane gorączkami jelitowymi. Wspólne dla duru
Interesującą uwagę na temat skali rozwoju budownictwa kamiennego w średniowieczu zamieścił w swej słynnej książce łamiącej mit zacofanego technologicznie średniowiecza J. Gimpel, Medieval Machine, s. 59.
"Między XI a XIII stuleciem wydobyto więcej kamienia w kamieniołomach Francji niż w czasie całej historii starożytnego Egiptu."
Według najszerzej dotąd przeprowadzonych badań nad rozpowszechnieniem piśmienności w starożytności podjętych przez Williama Harrisa (Ancient Literacy) zaledwie 10% populacji basenu śródziemnomorskiego potrafiło czytać i pisać. To zaskakująco mało jak na nasze wyobrażenia o tej epoce. Kiedyś kłóciłem się pod jednym tematem z pewnym użytkownikiem @passos utrzymując, że starożytność była przede wszystkim kulturą oralną, dziś wychodzi, że drastycznie nie mijałem się z prawdą.
@passos: czyli gdzie była umiejscowiona ta twoja ironia, jeśli wybitny pisałeś dosłownie, a słowa o obiektywizmie i uprzedzeniach nie miały być rozumiane przewrotnie...
Notatka miała wystarczająco dużo informacji, aby zaciekawić tematem, szczególnie, że podałem tytuł książki i główną jej tezę.
Dlaczego pisano ogłoszenia wyborcze mimo, że większość ich nie mogła przeczytać? Po to, aby ten, który to potrafił przeczytał reszcie na głos i była to skuteczna metoda stosowana do końca XIX
Gdy dziś wielu widzi zagrożenie w tzw. multikulti, którego najjaskrawszą oznaką ma być rosnący udział ludzi o ciemnej karnacji w populacji Europy, a z drugiej strony we wszelkich wynalazkach nowoczesnej mody męskiej (mężczyzni w dziwacznych tunikach etc) branych za oznakę ożywienia tendencji "postępowych" sytuacja schyłku imperium rzymskiego była zadziwiająco i paradoksalnie odwrotna.
Rzymianie nie byli rasistami we współczesnym tego słowa znaczeniu. Pod ich