Kiedyś próbowałem być szybownikiem. Zrobiłem przelot 50 km do srebrnej odznaki. Na trasie z Leszna do Lubina. Pech chciał (a raczej moja #!$%@? zachowawczość), że przy zajebistej cumulusowej pogodzie przy podstawie przynajmniej 1500 m wylądowałem w polu. (Powrót był pod dość silny – jak na Pirata – wiatr.) Więc przydupiłem. We wsi Krzyżowa. Pod Ścinawą. Tak czy siak pięćdziesiątka „obleciana”. Pozostało dużo wspomnień.
Elo Marki, pomuszcie. Muszę wysłać paczkę do #londyn, ale nie mam tam nikogo. Więc jakby nie mam gdzie jej wysłać. Orientujecie się czy firmy #kurier mają taką usługę, że trzymają ją u siebie a ja odbieram od nich? Do samolotu z dużym bagażem nie opyla się. #kiciochpyta
Dali mi togę i śmieszną czapkę tylko po to, żeby po 6 miesiącach od obrony wręczyć dyplom doktora nauk. Mam nadzieje, ze będę się często uśmiechał. Pazdro dla kumatych
Ten uczuć, gdy dowiadujesz się, że Edek nie jest ekspertem podatkowym, a pół Polski przy końcu kwietnia nie mówi „Edek ma rację”, tylko e-deklaracje. #gownowpis
@levelus: Nie mam co. Praca spowodowała, że straciłem chęci i pomysły. A raczej prokastynacja weszła za mocno.
Poza tym nawet jakbym coś chciał zrobić to bym chyba oddał do firmy żeby było porządnie. Bo mi jedynie ultra małe płytki wychodziły (termotransfer). Takie po których nie trzeba było jeździć żelazkiem, tylko mogły sobie spokojnie poleżeć pod stopą.
Kiedyś próbowałem być szybownikiem. Zrobiłem przelot 50 km do srebrnej odznaki. Na trasie z Leszna do Lubina. Pech chciał (a raczej moja #!$%@? zachowawczość), że przy zajebistej cumulusowej pogodzie przy podstawie przynajmniej 1500 m wylądowałem w polu. (Powrót był pod dość silny – jak na Pirata – wiatr.) Więc przydupiłem. We wsi Krzyżowa. Pod Ścinawą. Tak czy siak pięćdziesiątka „obleciana”. Pozostało dużo wspomnień.
Na kanwie #klocuch
Komentarz usunięty przez autora