W tym tygodniu zakończyłem współpracę z moją już była firmą, z jednej strony smutek, bo przez 2,5 roku 3 razy awansowałem, odwaliłem kawał dobrej roboty, mocno się rozwinąłem, nie wspominając, iż przed 3 laty zarabiałem 3100 brutto, a doszedłem obecnie do 17k. Z drugiej strony nie było innego wyjścia, łatanie dziur za wszystkich, ciągłe eskalacje i na ostatecznie kombinowanie z rozwiązywaniem umowy i szukanie haków (bezczelnie na koniec powiedziałem z dnia na
Eh, muszę to zrobić. Ten januszex mnie dobija. Obiecują podwyżkę od 6 lat i nic. Przychodzę jutro z wypowiedzeniem umowy. Zobaczymy co szef na to powie. Jestem aktualnie jedyną osobą na dziale która bez niczyjej pomocy da sobie radę, bo reszta to nowe osoby. Miałem je uczyć, ale wali mnie to. Obieram od razu cały mój urlop i wypadam z tego gówna zwanym firmą. Po 16 opiszę wam co i jak. #
Co wy wiecie o przegrywaniu. Pamiętam jak te kilka lat temu podjąłem próbę w studiowaniu jako przegryw. Wszystko szło znośnie, aż nie nadszedł drugi rok, wtedy to miałem jedną z największych wpadek w moim życiu. Nie owijając w bawełne i nie wchodząc zanadto w szczegóły wykładowca zwyczajnie przez mój kretynizm domyślił się, że nasz rocznik ma przygotowane gotowce na jego egzaminy, bo przedmiot był absurdalny, nudny i nikt nie chciał go normalnie
#przegryw Jak słysze o moich starych znajomych ze szkoły jak się rozwijają, kupują nowe samochody, znajdują dziewczyny itd to mi się robi w c--j smutno i jak najszybciej wypieram te myśli.
A TOBIE SIĘ CHCE?