#anonimowemirkowyznania
Nie za bardzo mam się kogo poradzić, a chciałabym wiedzieć jak na takie sytuacje patrzą mężczyźni.
Mój mąż zmienił jakiś czas temu pracę, po jakimś czasie okazało się, że znam jedną z jego koleżanek z pracy. Niestety bardzo jej nie trawię, bo w przeszłości, dokładniej za szkolnych czasów mnie gnębiła (ja byłam wtedy małym, chudym kujonem i tym jej podpadłam).
Wtedy powiedziałam mężowi, że nie chciałabym, żeby z nią miał jakiekolwiek kontakty poza pracą czyli integrację czy wspólne piwka odpadają jeśli ona tam ma być. Mąż oczywiście nie rozumie mojego punktu widzenia, twierdzi, że to chorobliwa zazdrość, że powinnam się opanować i nie zwracać uwagi. Dodam, że w pracy ma trochę koleżanek, ale ja zakazałam kontaktu tylko z tą jedną.
Teraz miał szkolenie w stolicy, okazało się, że miał jechać z nią i jeszcze jedną dziewczyną, ale tamta z jakichś przyczyn losowych odpadła. Jakoś przebolałam, że razem pojadą, ale powiedziałam, że wieczorem ma siedzieć w swoim pokoju, zadzwonić do mnie i nawet nie myśleć, że sobie z nią pójdzie na piwo. (Od razu tłumaczę, że nawet nie podejrzewam zdrady, bo jak była gruba tak jest, ja się mocno wylaszczyłam, tylko nie pasuje mi myśl, że mogliby się dobrze dogadywać, kiedy ja jej nie znoszę).
Dzisiaj wracają, ja do niego dzwonię kiedy wiem, że już jest po szkoleniu, on mi mówi, że jakieś zamieszanie jest i odjazd jest z innego miejsca, ale nie wie gdzie. Ja na to, że mu zaraz sprawdzę co i jak(ja się orientuję dobrze w stolicy) a w tle słyszę jej głos "weź się rozłącz to ja ci wytłumaczę". I wybuchłam, powiedziałam coś w stylu, że niech ta idiotka zamknie mordę i nie nakazuje kiedy mamy skończyć gadać. On na to, że znowu moja chorobliwa zazdrość, że jestem nienormalna z takim zachowaniem i jest na mnie zły. Jak później pisaliśmy na fb to stwierdził, że ona tego do niego nie mówiła, tylko do kogoś innego i że mi z tej zawiści się przesłyszało (ja jestem pewna, że nie). Aktualnie jesteśmy pokłóceni i nie chce mi się z nim rozmawiać.
Nie za bardzo mam się kogo poradzić, a chciałabym wiedzieć jak na takie sytuacje patrzą mężczyźni.
Mój mąż zmienił jakiś czas temu pracę, po jakimś czasie okazało się, że znam jedną z jego koleżanek z pracy. Niestety bardzo jej nie trawię, bo w przeszłości, dokładniej za szkolnych czasów mnie gnębiła (ja byłam wtedy małym, chudym kujonem i tym jej podpadłam).
Wtedy powiedziałam mężowi, że nie chciałabym, żeby z nią miał jakiekolwiek kontakty poza pracą czyli integrację czy wspólne piwka odpadają jeśli ona tam ma być. Mąż oczywiście nie rozumie mojego punktu widzenia, twierdzi, że to chorobliwa zazdrość, że powinnam się opanować i nie zwracać uwagi. Dodam, że w pracy ma trochę koleżanek, ale ja zakazałam kontaktu tylko z tą jedną.
Teraz miał szkolenie w stolicy, okazało się, że miał jechać z nią i jeszcze jedną dziewczyną, ale tamta z jakichś przyczyn losowych odpadła. Jakoś przebolałam, że razem pojadą, ale powiedziałam, że wieczorem ma siedzieć w swoim pokoju, zadzwonić do mnie i nawet nie myśleć, że sobie z nią pójdzie na piwo. (Od razu tłumaczę, że nawet nie podejrzewam zdrady, bo jak była gruba tak jest, ja się mocno wylaszczyłam, tylko nie pasuje mi myśl, że mogliby się dobrze dogadywać, kiedy ja jej nie znoszę).
Dzisiaj wracają, ja do niego dzwonię kiedy wiem, że już jest po szkoleniu, on mi mówi, że jakieś zamieszanie jest i odjazd jest z innego miejsca, ale nie wie gdzie. Ja na to, że mu zaraz sprawdzę co i jak(ja się orientuję dobrze w stolicy) a w tle słyszę jej głos "weź się rozłącz to ja ci wytłumaczę". I wybuchłam, powiedziałam coś w stylu, że niech ta idiotka zamknie mordę i nie nakazuje kiedy mamy skończyć gadać. On na to, że znowu moja chorobliwa zazdrość, że jestem nienormalna z takim zachowaniem i jest na mnie zły. Jak później pisaliśmy na fb to stwierdził, że ona tego do niego nie mówiła, tylko do kogoś innego i że mi z tej zawiści się przesłyszało (ja jestem pewna, że nie). Aktualnie jesteśmy pokłóceni i nie chce mi się z nim rozmawiać.










Za kilka godzin prawdopodobnie rozstanę się z chłopakiem. Po 7 latach. Już od kilku miesięcy czuć w powietrzu widmo rozstania. Jest mi z tym okropnie źle, czuję jakbym traciła cząstkę swojego serca. Poznaliśmy się pod koniec gimnazjum i w zasadzie od tamtego czasu jesteśmy razem. To mój i jego jedyny prawdziwy związek w życiu. Połączyło nas to samo spojrzenie na świat, to samo poczucie humoru i wielogodzinne rozmowy. W