@mickpl: Czyli zwyczajowa logika gołodupca - jeśli jest duży popyt, to znaczą, ze zaraz będą spadki, natomiast jeśli jest niski popyt... to też oznacza, ze zakaz będą spadki.
Zamiast popytu możesz sobie wstawić w zasadzie do wolną zmienną: podaż, inflacje, stopy, ceny materiałów, liczbę ludności.
Ot, takie ekonomiczne perpetuum-mobile gołodupców, trochę jak te obśmiewane prognozy HRE, na odwrót.Tyle, ze wychodzi na to, że ci z HRE w 99% przypadków
a tak naprawdę to mylił się tylko z powodu jego błędnego założenia
@KrolSandaczPierwszyRozrzutny: Raczej z tego powodu, że jest głupim bufonem, któremu wydaje się że poznał na wylot Prawa Ekonomii i darł łacha z wielu osób, które zwracały mu uwagę, że stanie się to, co się stało.
Ktoś ze starej gwardii gołodupców-spadkowiczów jeszcze się tu udziela oprócz @mickpl któremu pisać to co najmniej raz na kilka godzin nakazują problemy natury psychiatrycznej? Jakie mają teraz racjonalizacje oprócz: "nawet jak podrożeje, ale tym mocnie jebnie"? Ciągle mają poczucie wyższości nad tymi, którzy w przeszłości w 99% przypadkach przewidywali wzrosty podczas gdy oni niemal w 100% mylili się wieszcząc nieuchronne PENKNIĘCIE BAŃKI?
prawda jest taka że wzrostowicze w ostatnich latach po prostu trafili w masowe rozdawnictwo PiS
@Cubbylitto: Od 2003 roku masz masowe rozdawnictwo PiS? W latach 2004-2007, kiedy była największa pompa, masowo ludzie do Polski przyjeżdżali, czy raczej wyjeżdżali?
Na marginesie, poszukaj co wtedy ludzie na forum gazety.pl pisali. Tak, już wtedy spamowali wykresami demograficznymi i wyśmiewali się z tych co kupili po 4k z metra w stolicy, bo oni przecież
@Cubbylitto: Wtedy gołodupce wyśmiewały obniżki (które w segmencie popularnym rzeczywiście były symboliczne, wbrew temu co Ci neo-gołodupce pokażą na jakiś wątpliwych wykresach z niewiadomo jak liczonymi indeksami) i śmiali się z kupujących, którzy nie doczekali do - jak zwykle niechybnego - Wielkiego Jeb$#ęcia. Ba, niektórzy nawet zakładali "portale" i "Antysystemoe blogi mieszkaniowe" dedykowane temu Wielkiemu Wydarzeniu.
o czym ty pitolisz? kto w 2005 powolywal sie na demografie
@del855:bniżki były jakie były i jak tuż przed załamaniem rynku w lato 2008 roku za dwa małe pokoje na Ochocie płaciłeś 8k/metr, tak w 2013, po pięciu latach spadków płaciłeś... może kilka stów z metra mniej, a nie 5k - takich zniżek w realu po prostu nie było, wbrew temu co gołodupce opowiadają lub sugerują , ich wyśniony powrót
No cóż, ja kupiłem poprzednie mieszkanie w tym dołku i inaczej to pamiętam
@del855: Czyli jak? Gdzie kupowałeś, co i po ile. Bo ja właśnie czaiłem się właśnie na te dwa pokoje wtedy. I pamięć nie ma nic do rzeczy - wciąż na mailu ma oferty cenowe, zresztą po forach walają się jeszcze archiwalne ceny, a matematyka jest bezlitosna - 8 k po średniej obniżce o ponad 30% to powinno
@iamjashin: No nie, to była kwestia tego, ze przez 2004 praktycznie nie było rynku kredytów hipotecznych. Pojawiły się nagle i to w taniej postaci (CHF). Ale to nie ważne, powody pompy mogą być różne i... nigdy nie wiadomo kiedy będzie następna.
@del855: Wtedy jeszcze był. Teraz "Ochotą" developerzy nazywają jakieś leżące odłogiem pola w okolicach Okęcia, bezpośrednio pod lądującymi samolotami.
Co stracił typ który od np 1,1-5 roku odkłada zakup ?
@Furiat: W większości wypadków? Oszczędności odłożone za zakup mieszkania, które skonsumował mu wzrost wartości nieruchomości. I jeśli tylko miałeś kredyt oprocentowany niżej niż stopa inflacji to de facto na nim zarabiałeś - większość gołodupców zapomina o tym, że inflacja niszczy każdy pieniądz, także ten pożyczony.
@Furiat: Typ, który się zakredytował pod korek 1,5 temu biorąc np. poł bańki kredytu może dziś sprzedaż to mieszkanie za 700k i zostać z 200k w kieszeni. I to zanim weźmiemy pod uwagę to, że jeśli gość zarabia np. trzy pensje minimalne to w 2021 roku był zakredytowany na 60 swoich wypłat, a dziś tylko na 46.
Mimo tych oczywistych faktów, gołodupce karmią swoje ego wizjami tłumów "umoczonych kredyciarzy", ale
@Furiat: Nie wiedziałem, że poza Warszawę są jakieś inne stopy procentowe, sorry. Ale mam też kilka hektarów zalesionego gruntu rolnego 100 km od Warszawy, kupowałem po parę tysi za metr 10 lat temu trochę dla fanu, ale też wielu mówiło, że wtapiam, po co mi to... Niebawem może będzie się to dzielić na parcele pod budowę i WZ, ale... niech Ci będzie - wtopiłem, powinien pakować hajs w skarpetę, żeby
nie jest tak że rata wzrosła x2 czyli powiedzmy z 1500 na 3000 i #!$%@?
@Furiat: Przede wszystkim nie jest tak, że ona wzrosła tylko dla tych, który brali 2 lata temu (wszak nowi wchodzą na jeszcze wyższe raty, bo mieszkania są droższe), wzrosła nie o tyle by nie kompensował tego wzrost zarobków, poza tym równie dobrze za kilka miesięcy może spaść i znowu będzie to 1500, a wyższa pensja
@dzikuZplasriku nie wiem w jakim świecie żyjesz, ale cechą każdej pompy jest to że rynek wciąż testuje nowe granice. Dodaj sobie do obserwowanych kilkadziesiąt tych mieszkań, których "nikt nie kupuje" a zobaczysz jak co jakiś czas będziesz miał informacje o podwyżkach cen, wiadomość o obniżce dostaniesz bardzo, bardzo rzadko i to tylko wtedy kiedy ktoś naprawdę wywalił cenę z kosmosu podnosząc nie o normalny w ostatnich miesiącach 15 – 20 ale
@dzikuZplasriku nie wiem czy orientujesz się w jakim świecie żyjesz, ale "popyt mały" ostatnio tak w------o do kosmosu, że oferta deweloperów znika w oczach.
@Tiab: Niestety spadkowicze zmyli się po angielsku, jak nawet @mickpl pisze Ci, że będą wzrosty to co powiedzieć? Oczywiście gość jest chory na umyśle i dla niego nawet jeśli rośnie to oznacza tyle, ze jebnie 2x mocniej niż rosło, ale... ta wróżba nigdy się nie sprawdziła w polskich realiach i nigdy korekty nie kompensowały wcześniejszej pompy.
Serio patrząc na liczby to jest jakaś histeria na rynku 35k kredytów na cały kraj z czego 20% ~7k poszło pod budowę domów, więc 28k kredytów ( a tak naprawdę wniosków - więc pewnie finalnie z 20k kredytów) na 16 województw xD ta pompa jest niewspółmierna do liczb, patrząc na to ile schodziło w pompie 0,1% trochę to wygląda jak wyciskanie frajerów
@Poldek0000: Po prawdzie, to jadąc z Nadarzyna pierwsze światła masz dopiero przy Dworcu Zachodnim, więc przejechanie tej trasy w kilkanaście minut nie jest jakoś mocno nierealne, kilka minut potem możesz być już w centrum. Oczywiście w sprzyjających okolicznościach, ale chyba nie liczyłeś na to, że sprzedający poda scenariusz dla niesprzyjających, prawda?
Zamiast popytu możesz sobie wstawić w zasadzie do wolną zmienną: podaż, inflacje, stopy, ceny materiałów, liczbę ludności.
Ot, takie ekonomiczne perpetuum-mobile gołodupców, trochę jak te obśmiewane prognozy HRE, na odwrót.Tyle, ze wychodzi na to, że ci z HRE w 99% przypadków
@mickpl: Here we go again. Gołodupce za 3 lata z dumą ogłoszą, że po 130% wzrostach będzie ze 13% korekty :)